zadluzenia.com
zamknij

Pożyczki z Korei ?

Jak donosi Puls Biznesu, potentant pożyczek pozabankowych z Korei Południowej poważnie zastanawia się nad wejściem na polski rynek.

 

Apro Financial Group prowadzi działalności pod nazwą Rush'n Cash. W Polsce spółka miałaby kupić inną firmę pożyczkową.

 

Co ciekawe, Apro Financial Group posiada większy majątek niż łącznie wszystkie firmy pożyczkowe w Polsce.

 

Wejście na polski rynek związane jest z dywersyfikacją biznesu. W Korei od niedawna obowiązuje także maksymalny limit pożyczek pozabankowych: 35%. To cios w całą branżę pożyczkową, stąd decyzja o wejściu m.in. na polski rynek, gdzie takie regulacje nie obowiązują.

 

 

Skomentuj artykuł
captcha
~liberal

Wszelkie limity, ograniczenia narzucane przez państwo zabiajją gospodarkę. Interwencjonizm i socjalizm musimy wyrugować ze współczesnego świata   Odpowiedź

~123

Rush n Cash jeszcze do Polski nie weszli a już mają na koncie jakieś afery i grubo milinowe kary   Odpowiedź

~apro

Apro to gigant. Ponoć miesięcznie wydają na marketing więcej niż wszystkie polskie firmy pożyczkowe W ROK   Odpowiedź

~znafffca

We Francji i w Niemczech ustalenie limitów doprowadziło do tego że zrezygnwano z ponoszenia kosztów dotyczących weryfikacji zdolności kredytowej klienta. Sprawdzienie w biku czy bigu kosztuje to należy sobie uświadomić. A żeby uiciąć koszty na zachodzie zrezygnowali z tego kroku i skutek jest taki, że się mnóstwo francuzów i niemców zadłużyło i nie są w stanie tego spłacić. Ale to przecież nie problem dla pożyczkodawcy ...   Odpowiedź

~rrso

apropo limitów to i tak nie wiem jak oni ich przestrzegaja. jest chyba max cztery razy stopa lombardowa banku nbp, czyli 4*16 procent, a wiadomo ze RRSO to kilkaset lub nawet ponad 2000 % ??????/   Odpowiedź

~Georg

Ministerstwo Finansów pracuje nad ustawą, która ma zaostrzyć kontrolę nad rynkiem pożyczek udzielanych przez firmy pozabankowe. Jednakże limit kosztów pożyczki nie wpłynie na bezpieczeństwo finansowe Polaków, bo to nie koszt pozyskania małej pożyczki na krótki termin jest niebezpieczny. Jeżeli pożyczymy 1000 zł z oprocentowaniem 50 proc. w skali roku, to po miesiącu mamy do oddania ok. 1040 zł, a po roku - 1500 zł. Takie kwoty nie powinny doprowadzić budżetu domowego do finansowej ruiny O wiele ważniejsza jest miesięczna suma rat do spłaty w stosunku do zarobków. Większym zagrożeniem dla budżetu gospodarstwa domowego jest zmiana kursu franka przy kredycie hipotecznym i np. utrata pracy.   Odpowiedź

~koreanista

Po pierwsze, gdyby to w Polsce ustanowili limit pożyczek z sektora pozabankowego (a pracują już nad tym), to polscy przedsiębiorcy czili w tym przypadku pożyczkodawcy by sobie z tym jakoś poradzili. Wiadomo - Polak potrafi i przepisy zawsze da się obejść. Ale Koreańczycy to taki dziwny naród, legaliści. Nie wiem czy widzieliście, jak trener reprezentacji piłki nożnej Korei Płd. "podał się do dymisji" po tym, jak na tegorocznym mundialu Korea nie wyszła z grupy. To jest zupełnie inna mentalność. Mają pewne zasady i się ich trzymają. Dlatego jak ustawodawca narzucił im limit, to koniec i basta. Jedynym wyjściem dla koreańskich firm są teraz zagraniczne rynki. I tak być może wejdzie nowy gracz na polski ryneczek pożyczek krótkoterminowych. I bardzo dobrze, bo im większa konkurencja, tym bardziej się zabiega o klienta. Pozdrawiam   Odpowiedź