zadluzenia.com
zamknij

Koniec wzrostu płac w Polsce?

Wbrew początkowym przewidywaniom pensje w przyszłym roku będą rosnąć wolniej. Ekonomiści wymieniają wiele czynników, które mogą wpłynąć na ten trend. Są to m.in. słabszy popyt na pracę i obniżenie wydajności pracownika.


Koniec z podwyżkami płac – czy tylko dla Polski?


Jeszcze przed rokiem oczywistą kwestią były podwyżki pensji, zwłaszcza w sektorze przedsiębiorstw. Sytuacja taka miała miejsce na Węgrzech, gdzie ubiegło roczne pensje podniosły się ponad 10,1%.
Warto podkreślić jednak, iż związane to było z równie wysoką inflacją w kraju, która we wrześniu uzyskała rekordowy poziom 3,6 % (najwyższy wynik w przeciągu 5 ostatnich lat). Wzrosły wtedy głównie ceny paliw, żywności oraz tytoniu. Mimo to, wynagrodzenia na Węgrzech rosną w szybszym tempie niż ceny.


Wyjątek stanowią w Polsce niektóre branże, w których notuje się stabilny wzrost pensji na poziomie 6-7%. Przykładowo w budownictwie w porównaniu z rokiem ubiegłym wynagrodzenie wzrosło o 10,4% a w sektorze inżynierii lądowej i wodnej aż o 18,1%.




Dlaczego nie można spodziewać się dużych podwyżek w nadchodzącym roku?


Dynamika wzrostu pensji w najbliższym roku będzie zdecydowanie mniejsza. Analitycy PKO BP przewidują 6,2% wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw w 2019r. Ekonomiści wymieniają następujące czynniki wyjaśniające tą sytuację:


1. Słabszy popyt na pracę (przez nadchodzące spowolnienie gospodarcze).
2. Zmniejszanie możliwości przerzucania wyższych kosztów pracy na ceny towarów i usług.
3. Obniżenia dynamiki wydajności pracy.
4. Ograniczenie skali wzrostu płac w sferze budżetowej.



 

Programy rządu będą ograniczać podwyżki płac


Specjaliści Credite Agricole podają następujące wyjaśnienie spowolnionego wzrostu płac:


1. Wprowadzenie Pracowniczych Programów Kapitałowych (oddziałujące w kierunku zwiększenia nominalnego funduszu płac, czyli iloczynu zatrudnienia i przeciętnego wynagrodzenia).
2. Ewentualne wejście w życie ustawy znoszącej ograniczenie dla rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe (30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia na 2019 r.).
3. Umiarkowany wzrost płac w sektorze publicznym (wzrost płac w tym sektorze wpływa na dynamikę płac w sektorze prywatnym).



 

Niedobór pracowników


Kolejną równie istotną przyczyną przewidywanego spowolnienia wzrostu cen będzie niedobór pracowników. Braki kadrowe są problemem, z którym polski rynek pracy zmaga się już od dłuższego czasu. Znaczne spowolnienie przyrostu zatrudnienia oraz niewielka dynamika płac wpływają negatywnie na ożywienie gospodarcze społeczeństwa.
Co więcej, w związku ze zmianą prawa w Niemczech, w przyszłym roku oczekuje się odpływu Ukraińców za zachodnią granicę. Zmusi to Polskę o konkurowanie z innymi europejskimi krajami o emigrantów, chcących osiedlić się i pracować w Polsce.


„Dalszy napływ imigrantów, głównie z Ukrainy w najbliższym czasie będzie łagodził ograniczenia w podaży pracy, choć czynnik ten będzie stopniowo słabł. Stabilizacji tempa wzrostu płac sprzyja także podniesienie w 2019 r. płacy minimalnej z 2100 zł do 2250 zł, a tj. o 7,1 %”.




"Efekt drugiej rundy"


Eksperci Banku Milenium zapowiadają możliwość wystąpienia tzw. „efektu drugiej rundy”. Jest to zjawisko, w którym po wzroście cen następuje wzrost oczekiwań płacowych. Naturalnie, będąc zmuszonym płacić więcej za określone dobra, konsumenci będą chcieli zrekompensować sobie te koszty wyższym wynagrodzeniem. Następnie zwiększy to presję płacową, która z kolei podniesie inflację. W rezultacie, przedsiębiorcy będą zmuszeni podnieść ceny. Jest to samo napędzające się koło.


Efekt drugiej rundy jest szczególnie niebezpieczny w kontekście podwyżek hurtowych cen prądu – a co za tym idzie, wysokości rachunków. Rząd uspokoił jednak, że ceny prądu na najbliższy rok nie mają ulec zmianie.

 

Skomentuj artykuł
captcha
BRAK KOMENTARZY