Temat przyszłorocznych podwyżek prądu stał się w ostatnich tygodniach numerem jeden wśród kwestii poruszanych przez opinię publiczną. Rządowy program rekompensat miał rozwiązać problem prognozowanego wzrostu cen. Wszystko wskazuje jednak na to, że działania resortu energii zostaną zatrzymane przez Unię Europejską. 

Autor: Halszka Gronek
Dodano: 23.11.2018
Udostępnij:

Przyszłoroczne podwyżki cen prądu są w zasadzie nieuniknione. By wspomóc finansowo tych, którzy nawet pośrednio nie przyczynili się do wzrostu cen energii, polski rząd stworzył plan państwowych rekompensat. Dzięki nowej ustawie polskie gospodarstwa domowe mogłyby liczyć na częściową dopłatę do rachunków za prąd.

Według założeń resortu energii nawet dwa miliony złotych miały zostać przeznaczone na realizację wypłat rekompensat z tytułu nadwyżek cen prądu. Jak tłumaczył minister Tchórzewski, środki na sfinansowanie tego projektu pochodziłyby ze sprzedaży uprawnień do CO2.

Zdaniem licznych ekspertów rynkowych takie rozwiązaniem nie uzyska jednak aprobaty ze strony Unii Europejskiej. Wszystko dlatego, że według europejskich ustaleń fundusze te powinny zostać przeznaczone na redukcję szkodliwej emisyjności dwutlenku węgla. Czy oznacza to, że plan rządowych rekompensat legnie w gruzach?

Problem z notyfikacją Komisji Europejskiej

Zaledwie kilka dni temu szef resortu energii ogłosił, że rząd polski planuje wypłacić rekompensaty finansowe wszystkim gospodarstwom domowym. Dopłaty te miały zostać zrealizowane nie na relacji państwo – konsument, lecz państwo – dostawca. 

W budżecie państwa miał powstać specjalny fundusz, z jakiego środki trafiałyby do spółek energetycznych. Te z kolei, dostawszy już odpowiednią sumę pieniędzy na sfinansowanie nadwyżek cenowych, wystawiałyby swym klientom mniejsze rachunki. Cały proces przeprowadzony więc byłby niejako poza gospodarstwami domowymi. 

Zdaniem Filipa Elżanowskiego, warszawskiego radcy prawnego, który udzielił oficjalnego komentarza w sprawie, przeprowadzenie wewnątrzsystemowych dopłat między państwem polskim a dostawcami energii wymagałoby notyfikacji Komisji Europejskiej. Co gorsza, autoryzacja ta na pewno nie zostałaby przyznana wcześniej niż po przyszłorocznych wyborach do PE.

Unia Europejska wobec źródła finansowania rekompensat

Kwestia odroczonej w czasie notyfikacji KE nie jest największym problemem resortu energii. O wiele poważniejsza zdaje się być natomiast wizja sporu o źródło finansowania polskiego programu rekompensat. Wszystko dlatego, że polski rząd i UE mają rozbieżne oczekiwania co do przeznaczenia zysków ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2.

Według oficjalnych założeń resortu energii środki przeznaczone na realizację rekompensat miałyby pochodzić właśnie ze sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Zaledwie kilka dni temu minister Tchórzewski tłumaczył: 

"

„Uprawnienia do emisji CO2 drożeją, co znacząco wpływa na wzrost hurtowych cen energii. Jednocześnie budżet państwa zasilany jest dodatkowymi środkami ze sprzedaży uprawnień do emisji pozostających w dyspozycji państwa. Z tytułu nadzwyczajnego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 wzrosną dochody budżetu”.

Zdaniem licznych ekspertów rynkowych finansowanie programu rekompensat z zysków ze sprzedaży uprawnień nie otrzyma przyzwolenia ze strony Unii Europejskiej. Wszystko dlatego, że według międzynarodowych ustaleń owe fundusze powinny zostać przeznaczone na redukcję szkodliwej emisyjności dwutlenku węgla.

Jak tłumaczy Filip Elżanowski, Unii Europejskiej zależy na podwyższeniu cen prądu produkowanego z węgla. Dzięki zwiększeniu kosztów stanie się on bowiem mniej atrakcyjny niż nowoczesna energia ze źródeł odnawialnych. Polskie rekompensaty zniweczą owe działania Unii, a co gorsza – spożytkują środki przeznaczone na redukcje szkodliwej emisyjności CO2.

Konflikt z Unią Europejską – najważniejsze informacje

Problem podwyżek – kilka słów o działaniach polskiego rządu

Już we wrześniu bieżącego roku w mediach pojawiły się informacje o planowanych podwyżkach cen prądu na rok 2019. Prognozę tą potwierdził sam Maciej Bando – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Co równie znaczące, liczni analitycy rynkowi wyliczyli potencjalny wzrost cen na poziomie 15% – 40%.

Resort energii niemal natychmiastowo odpowiedział na powszechne poruszenie wywołane pesymistycznymi prognozami na przyszły rok. Jak wynikało z pierwotnych deklaracji Ministerstwa Energii, w 2019 roku wdrożony miał zostać autorski systemem państwowych rekompensat dla gospodarstw domowych.

Według wstępnego planu owe rekompensaty finansowe nie miały być dedykowane wszystkim odbiorcom energii elektrycznej. Beneficjentami państwowego wsparcia miały zostać tylko te gospodarstwa domowe, których łączne dochody nie przekraczają 85 tysięcy złotych rocznie.  Mówiąc prościej, wsparcie miały otrzymać rodziny rozliczające się w pierwszym progu podatkowym.

Po licznych i burzliwych odzewach – zarówno środowisk politycznych, jak i obywateli Polski – resort energii zmienił stanowisko. Minister Krzysztof Tchórzewski zapowiedział, że rekompensaty z tytułu nadwyżek cen prądu trafią do wszystkich gospodarstw – niezależnie od ich dochodu.

Dlaczego prąd zdrożeje w 2019 roku?

Drastyczne podwyżki cen prądu spowodowane są przede wszystkim podniesieniem przez UE kosztów uprawnień do emisji dwutlenku węgla. W ciągu ostatniego roku ceny te wzrosty prawie trzykrotnie. Dla wyjaśnienia, na początku bieżącego roku koszt nabycia uprawnień do emisji CO2 wynosił ok. 5 euro za tonę. Obecnie kwota wynosi już blisko 21 euro za tonę (dane na dzień 22.11.2018 według portalu handel-emisjami-co2.cire.pl).

Zdaniem licznych ekspertów rynkowych znaczące podwyżki cen prądu spowodowane są także podniesieniem cen samego surowca grzewczego. Ceny węgla energetycznego, z którego produkowane jest blisko 75% polskiego prądu, od lat nie były tak wysokie, jak teraz. Według danych zebranych przez Agencję Rozwoju Przemysłu, tylko w ciągu 2018 roku ceny węgla na giełdzie wzrosły o blisko 15%.

Trzecim czynnikiem, jaki zdaniem analityków branży z pewnością mógł przyczynić się do przyszłorocznego podniesienia cen energii, było drastyczne obniżenie produkcji prądu w krajach skandynawskich. Odczuwalne dla północnej Europy skutki zmniejszenia aktywności produkcyjnej krajów skandynawskich zauważalnie wpływają na różnice w cenach prądu. A w gronie tych krajów znajduje się także Polska.

Sprawdź, co jeszcze zdrożeje w 2019 roku.

Komentarze