Znamy najświeższe informacje w sprawie rządowego planu wypłat rekompensat z tytułu podwyżek cen energii. Wszystko wskazuje na to, że polskie gospodarstwa będą musiały  spełnić kryterium dochodowe i eksploatacyjne, chcąc skorzystać z państwowego programu dopłat. 

Autor: Halszka Gronek
Dodano: 02.03.2020
Udostępnij:

Jak wynika z wielu niezależnych prognoz eksperckich,  podwyżki cen prądu są niestety nieuniknione. By wspomóc polskich obywateli, którzy zmuszeni będą z własnej kieszeni opłacić zdrożały prąd, polski rząd stworzył plan państwowych rekompensat finansowych. Według wcześniejszych  zapowiedzi polityków polskie gospodarstwa domowe miałyby otrzymać częściową dopłatę do rachunków za prąd. Wszystko to dzięki nowym regulacjom prawnym


 

Według pierwotnych obietnic ME nawet dwa miliony złotych miały zostać przeznaczone na realizację wypłat rekompensat z tytułu nadwyżek cen prądu. Jak tłumaczył wówczas minister Tchórzewski, środki na sfinansowanie tego projektu pochodziłyby głównie ze sprzedaży uprawnień do CO2. Dziś natomiast wiadomo, rządowe wsparcie ma zostać wypłacone z nowo powołanego Funduszu Rekompensat Wzrostu Cen Energii Elektrycznej.

Znamy stawki rekompensat 2o20

Jak wynika z projektu ustawy o rekompensatach za prąd, którego obecnie skierowało do konsultacji, zwrot kosztów podwyżki będzie wynosił, w zależności od zużycia, od 34 do 306 złotych.

Dzieje idei rządowych rekompensat 

Już we wrześniu 2018 roku w mediach pojawiły się pierwsze prognozy planowanych podwyżek cen prądu. Informację tę potwierdził sam Maciej Bando – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Co więcej, liczni i niezależni analitycy rynkowi wyliczyli potencjalny wzrost cen na poziomie 15% – 40%.

Resort energii niemal natychmiastowo odpowiedział na powszechne poruszenie wywołane pesymistycznymi prognozami na przyszły rok. Jak wynikało z pierwotnych deklaracji Ministerstwa Energii, w 2019 roku wdrożony miał zostać autorski systemem państwowych rekompensat dla gospodarstw domowych.

Spór o grono odbiorców

Według wstępnego planu owe rekompensaty finansowe nie miały być jednak dedykowane wszystkim odbiorcom energii elektrycznej. Beneficjentami państwowego wsparcia miały zostać tylko te gospodarstwa domowe, których łączne dochody nie przekraczają 85 tysięcy złotych rocznie. Mówiąc prościej, wsparcie miały otrzymać rodziny rozliczające się w pierwszym progu podatkowym.

Po licznych i burzliwych odzewach – zarówno środowisk politycznych, jak i obywateli Polski – resort energii zmienił stanowisko. Minister Krzysztof Tchórzewski zapowiedział, że rekompensaty z tytułu nadwyżek cen prądu trafią do wszystkich gospodarstw – niezależnie od ich dochodu.

Dziś natomiast wiadomo, że zamiast pełnej rekompensaty dla wszystkich państwo polskie przewidziało próg dochodowy i dodatkowe ograniczenia kwotowe. Wynika tak wprost z najnowszego, aktualnego  na rok 2020, projektu ustawy o rekompensatach za prąd, który wydało Ministerstwo Aktywów Państwowych.

Rekompensaty kontra unijne regulacje

Warto w tym miejscu przywołać także dzieje konfliktu polskiego rządu z organami unijnymi w sprawie wypłaty rekompensat za podwyżki prądu.

W listopadzie 2018 roku Ministerstwo Energii zapowiedziało, że rząd polski planuje wypłacić rekompensaty finansowe wszystkim gospodarstwom domowym. Dopłaty te miały zostać zrealizowane nie na relacji państwo – konsument, lecz państwo – dostawca. 

W tym właśnie celu w budżecie państwa miał powstać specjalny fundusz (teraz już znany jako Fundusz Rekompensat Wzrostu Cen Energii Elektrycznej), z którego środki trafiałyby do spółek energetycznych. Te z kolei, dostawszy już odpowiednią sumę pieniędzy na sfinansowanie nadwyżek cenowych, wystawiałyby swym klientom mniejsze rachunki. Cały proces przeprowadzony więc byłby niejako poza gospodarstwami domowymi. 

Sprawa okazała się jednak trudniejsza, niż zakładał to resort energii. W opinii Filipa Elżanowskiego, warszawskiego radcy prawnego, przeprowadzenie wewnątrzsystemowych dopłat między państwem polskim a dostawcami energii wymagałoby notyfikacji Komisji Europejskiej. Co więcej, Elżanowski ocenił, że Komisja na pewno nie przyznałaby owej autoryzacji wcześniej niż po przyszłorocznych wyborach do PE.

Unia Europejska rzuca cień na polskie rekompensaty

Kwestia odroczonej w czasie notyfikacji KE nie miała być jednak największym problemem resortu energii. O wiele poważniejsza zdawała się być natomiast wizja rychłego sporu o źródło finansowania polskiego programu rekompensat. Wszystko z powodu rozbieżnych oczekiwań polskiego rządu i Unii Europejskiej na temat przeznaczenia zysków ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Jeszcze w roku 2018  minister Tchórzewski tłumaczył: 

„Uprawnienia do emisji CO2 drożeją, co znacząco wpływa na wzrost hurtowych cen energii. Jednocześnie te dodatkowe  środki ze sprzedaży uprawnień do emisji pozostające w dyspozycji polskiego rządu mają zasilać budżet państwa. Z tytułu nadzwyczajnego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 wzrosną dochody budżetu”.

Zdaniem licznych ekspertów rynkowych finansowanie programu rekompensat z zysków ze sprzedaży uprawnień nie mogło dostać przyzwolenia ze strony Unii Europejskiej. Wszystko dlatego, że według międzynarodowych ustaleń państwo powinno przeznaczyć owe fundusze na redukcję szkodliwej emisyjności dwutlenku węgla.

Jak tłumaczył Filip Elżanowski, Unii Europejskiej zależy na podwyższeniu cen prądu produkowanego z węgla. Dzięki zwiększeniu kosztów stanie się on bowiem mniej atrakcyjny niż nowoczesna energia ze źródeł odnawialnych. Polskie rekompensaty mogłyby zniweczyć owe działania Unii, a co gorsza – spożytkować środki pierwotnie przeznaczone na redukcje szkodliwej emisyjności CO2.

Fundusz Rekompensat Wzrostu Cen Energii Elektrycznej 

Po blisko dwóch latach od rozpoczęcia rozmów na temat dopłat  do cen prądu polski rząd poinformował, iż stworzył projekt ustawy o rekompensatach za prąd. Obecnie dokument ten został skierowany do konsultacji.

Źródłem zasilania rekompensat dla gospodarstw domowych ma stać się właśnie Fundusz Rekompensat Wzrostu Cen Energii Elektrycznej, znany też jako Fundusz Wypłat Różnicy Ceny.

Co ciekawe, rekompensaty nie będą przysługiwać wszystkim, lecz tylko tym, którzy spełniają kryteria dochodowe i eksploatacyjne.

Potrzeba funduszu – dlaczego prąd zdrożeje?

Drastyczne podwyżki cen prądu są spowodowane przede wszystkim podniesieniem przez Unię Europejską kosztów uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Przykładowo tylko w ciągu roku 2018 ceny te wzrosty prawie trzykrotnie: na początku 2018 roku  koszt nabycia uprawnień do emisji CO2 wynosił ok. 5 euro za tonę. Pod koniec wynosił on już blisko 21 euro za tonę (dane na dzień 11.12. 2018 według portalu handel-emisjami-co2.cire.pl).

Zdaniem licznych ekspertów rynkowych za znaczące podwyżki cen prądu odpowiada także podniesienie stawek samego surowca grzewczego. Ceny węgla energetycznego, z którego produkowane jest blisko 75% polskiego prądu, od lat nie były tak wysokie, jak teraz. Według danych zebranych przez Agencję Rozwoju Przemysłu tylko w ciągu 2018 roku ceny węgla na giełdzie wzrosły o blisko 15%.

Trzecim czynnikiem, jaki zdaniem analityków branży z pewnością mógł przyczynić się do przyszłorocznego podniesienia cen energii, było drastyczne obniżenie produkcji prądu w krajach skandynawskich. Odczuwalne dla północnej Europy skutki zmniejszenia aktywności produkcyjnej krajów skandynawskich zauważalnie wpływają na różnice w cenach prądu. A w gronie tych krajów znajduje się przecież także i Polska.

Komentarze (2)

juz nie moge czytac o tejj polskiej energetyce!!!!!

mogliby sie wziac za OZE bo wstyd po ostatnim szczycie klimatycznym, a oni chca rozdawac pieniadze – standard. bezmyslnosc polskiego rzadu siega granic