W pierwszych sześciu miesiącach bieżącego roku upadłość ogłosiło aż 282 polskich firm. Niestety w większości przypadków ten smutny los przedsiębiorstw można było przewidzieć, a co gorsza – spróbować mu zapobiec. Według danych KRD BIG S.A. na rok przed ogłoszeniem upadłości w bazach dłużników znajdowało się aż 28% przyszłych bankrutów.

Autor: Halszka Gronek
Dodano: 23.08.2019
Udostępnij:

Jak wynika z najnowszego komunikatu opublikowanego przez Krajowy Rejestr Długów BIG S.A., od stycznia do czerwca 2019 roku sądy polskie przyjęły wnioski o upadłość obejmującą likwidację majątku aż 282 przedsiębiorstw. Porównanie nazw firm-bankrutów z ogólnokrajowymi listami dłużników wskazuje, iż co drugie przedsiębiorstwo, wobec którego ogłoszono upadłość w I połowie br.,  już wcześniej sygnalizowało problemy finansowe. 

Pierwsze oznaki przyszłej niewypłacalności polskich firm-bankrutów można było dostrzec już na rok przed ogłoszeniem upadłości. W rejestrze nieterminowych płatników prowadzonym przez KRD BIG S.A. widniało wówczas 28% obecnie upadłych firm. Dane na sześć miesięcy później wskazywały odsetek bankrutów na poziomie 35,1%. Natomiast już na trzy miesiące przed ogłoszeniem decyzji o upadłości w bazach KRD widniało blisko 42,5% zadłużonych firm.

"

Zestawienie o zadłużonych firmach notowanych w rejestrze przed ogłoszeniem upadłości publikujemy cyklicznie, ponieważ na bieżąco analizujemy dane o upadłościach firm. I wciąż dostrzegamy pewną tendencję, by nie powiedzieć prawidłowość: z każdym miesiącem w KRD przybywa firm, które nieuchronnie zmierzają do bankructwa, a wraz ze wzrostem liczby zadłużonych firm, przybywa też wierzycieli.

– tłumaczy Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej S.A.


Sprawdź, ile wyniosą składki ZUS dla firm na 2020 rok.

Wierzyciele winni cudzych długów?

Zestawienie danych Krajowego rejestru Długów wskazuje, iż liczba wierzycieli starających się o odzyskanie należności od nieterminowych przedsiębiorstw rośnie znacznie szybciej od liczby dłużników. Oznacza to, że spośród firm, które już raz zyskały status dłużnika, zdecydowana większość jedynie pogarsza swoją sytuację i wpada w coraz to kolejne zobowiązania. Tylko w minionym półroczu na każdą jedną zadłużoną firmę przypadało ponad trzech wierzycieli. Poszkodowani kontrahenci nie doczekali się zwroty łącznie aż 17,2 milionów złotych.

Na liście wierzycieli firm, które wpisane zostały do bazy dłużników, a po mniej niż roku ogłosiły upadłość, znajdują się podmioty niemal z każdego sektora gospodarki. W gronie tym najwięcej odnaleźć można banków i firm leasingowych. To właśnie wobec tych instytucji zlikwidowane już przedsiębiorstwa winne były oddania aż 6,4 mln zł. Po bankach i firmach leasingowych najliczniej o swoje pieniądze upominały się gminy i sądy (łączna wierzytelność w kwocie 1,3 mln zł). Poza tym wierzycielami byli m.in. budowlańcy, dostawcy sieci i mediów, a także ubezpieczalnie.

"

Spora część wierzycieli ma do odzyskania od bankrutów pokaźne sumy pieniędzy. Niestety trochę na własne życzenie. Najpierw zawierają ryzykowne transakcje z kontrahentami, nie weryfikując ich rzetelności płatniczej, później nie windykują profesjonalnie należności, bo obawiają się, że stracą kontrakt. Niestety, sama wiara w uczciwość kontrahentów, niepoparta żadnymi faktami, to prosta droga do tego, by pójść na dno razem z dłużnikiem. Warto, by firmy o tym wiedziały.

– zauważa Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

To nie jest dobry czas dla sektora handlu

Porównując firmy upadłe w minionym półroczu pod względem branży, jaką reprezentowały, bez trudu zauważyć można, iż najwięcej postępowań upadłościowych dotyczyło podmiotów prowadzących działalność handlową (25,57% wszystkich bankrutów). Wyniki te nie powinny dziwić, wszak na listach dłużników Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej od dłuższego czasu najwięcej odnaleźć można właśnie firm z sektora handlu. Branża ta wygrywa nie tylko w obszarze liczby dłużników, lecz także liczby przeterminowanych zobowiązań oraz łącznej wartości zadłużenia.

Na kolejnych miejscach pod względem udziału branży w ogóle bankrutów nastąpiło swoiste przetasowanie. Pod względem łącznej kwoty zadłużenia odnotowanego w Krajowym Rejestrze Długów sektor transportu (3,1 mln zł) wyprzedził firmy produkcyjne (2,1 mln zł) oraz budowlane (1,9 mln zł). Jednak patrząc przez pryzmat liczby dłużników oraz liczby przeterminowanych obowiązań drugie i trzecie miejsce należą odpowiednio do producentów i firm budowlanych.

Na koniec warto także dodać, iż na polskim rynku utrzymuje się niekorzystny trend dużej liczby bankructw wśród jednoosobowych działalności gospodarczych. Mimo że najwięcej postępowań upadłościowych w pierwszej połowie roku dotyczyło spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, już co czwarty przypadek bezpośrednio wiązał się z „jednoosobówkami”. Trudno się dziwić takiemu stanowi rzeczy – koszty utrzymania działalności rosną w zastraszającym tempie, a samozatrudnieni muszą stawiać czoła coraz to bardziej restrykcyjnym wymogom prawnym i urzędowym.


Źródła:
https://krd.pl/Centrum-prasowe/Informacje-prasowe/2019/Upadlosci-firm—co-druga-sygnalizowala-wczesniej-problemy

Komentarze