Wydawać by się mogło, że 500+ przyznawane już nawet na pierwsze dziecko, będzie skutkowało istnym “baby boomem”. Statystyki GUS-u pokazują jednak jasno, że z roku na rok rodzi się coraz mniej dzieci.

Autor: Dominika Sobieraj
Dodano: 08.08.2019
Udostępnij:

Liczba narodzonych dzieci w Polsce

Polska struktura demograficzna jest pokłosiem wydarzeń związanych z II wojną światową i jej skutkami. O ile w czasie wojny można było mówić o bardzo niskiej – uzasadnionej trudnymi warunkami – liczbie narodzeń dzieci, o tyle tuż po wojnie narodziło się tak wiele dzieci, że po dziś dzień nie udało się Polsce pobić tego rekordu.

Źródło wykresu: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/sytuacja-demograficzna-polski-do-2018-roku-tworzenie-i-rozpad-rodzin,33,2.html

Liczba dzieci narodzonych w okresie powojennym (lata pięćdziesiąte) sięgała około 700 000 rocznie. Dla porównania warto wskazać, że dziś dzieci rodzi się nawet dwa razy mniej (w 2018 roku żywych urodzeń odnotowano niewiele ponad 380 tysięcy).

Spadek liczby narodzin nastąpił w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy to w wieku rozrodczym były kobiety narodzone w czasie wojny (tych, które przeżyły wojenny czas, było jednak relatywnie mało).

Kolejny baby boom odnotowaliśmy w latach osiemdziesiątych, kiedy to własnych dzieci doczekało się pokolenie narodzone tuż po wojnie. Liczba narodzin żywych znowu sięgała wtedy niemalże 700 tysięcy rocznie.

Źródło wykresu: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/sytuacja-demograficzna-polski-do-2018-roku-tworzenie-i-rozpad-rodzin,33,2.html

Tego boomu już nie udało się powtórzyć. Jak wskazuje GUS: “Stan depresji urodzeniowej trwa już prawie 30 lat – od 1990 r. wielkość współczynnika dzietności kształtuje się poniżej 2, czyli nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń (…). Z roku na rok zmniejszała się liczba urodzeń, a od 1998 r. nie osiąga 400 tys. (z wyjątkiem lat 2008–2010 oraz 2017 r. kiedy nastąpiły jej wzrosty).

W 2003 r. urodziło się jedynie 351 tys. dzieci – najmniej w całym okresie powojennym, a współczynniki urodzeń (9,2‰) i dzietności (1,22) osiągnęły najniższe z notowanych kiedykolwiek wartości. W latach 2016 r. i 2017 r. zarejestrowano odpowiednio 382 tys. i 402 tys. urodzeń żywych,a w 2018 r. liczba urodzeń żywych zmniejszyła się w stosunku do poprzedniego o ok. 14 tys. i wyniosła 388 tys. Zmniejszyły się również w stosunku do roku poprzedniego współczynnik urodzeń i współczynnik dzietności wynosząc – odpowiednio: 10,1‰ i 1,435″.

Więcej dzieci rodzi się na wsi niż w mieście

Wciąż jednak więcej dzieci statystycznie rodzi się na wsi niż w mieście. W rodzinach miejskich o wiele bardziej popularny jest model rodziny 2+1, a rodziny wiejskie częściej skłaniają się ku tworzeniu rodzin wielodzietnych.

Najwięcej dzieci rodzi się tam, gdzie jest relatywnie najwięcej osób młodych – a zatem w województwach, w których jest duży napływ osób przeprowadzających się do większych agolmeracji np.: w okresie studiów.

Źródło wykresu: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/sytuacja-demograficzna-polski-do-2018-roku-tworzenie-i-rozpad-rodzin,33,2.html

Najwyższy poziom urodzeń żywych występuje w województwach związanych z obszarami największych, rozwijających się aglomeracji miejskich (pomorskie, mazowieckie i małopolskie, wielkopolskie – wielkość współczynnika w 2018 r. to 11,4–11,1‰).

Jest to uwarunkowane relatywnie młodszą strukturą wieku mieszkańców i odpowiada przestrzennemu zasięgowi występowania przyrostu rzeczywistego ludności” – wskazuje GUS w analizie sytuacji demograficznej Polski do 2018 roku. Najmniej dzieci rodzi się statystycznie w województwach opolskim i świętokrzyskim.

Wskaźnik dzietności w Polsce

Niewielka liczba urodzeń związana jest nie z tym, że Polacy nie chcą mieć dzieci, a z tym, że coraz więcej par świadomie podejmuje decyzję o posiadaniu maksymalnie jednego dziecka.

Jeszcze 40-50 lat temu współczynnik dzietności wynosił sporo ponad 2 dzieci, a obecnie o przekroczeniu choćby 1,5 w tej wartości raczej nie ma mowy. Zdaniem GUS-u “nie należy oczekiwać powrotu do wysokiego poziomu dzietności sięgającego istotnie ponad wartość 2”, a zatem perspektywy zwiększenia poziomu dzietności w Polsce są raczej pesymistyczne.

GUS ostrzega, że utrzymywanie się niskiego poziomu dzietności przez wiele lat grozi wejściem w tak zwaną pułapkę niskiej płodności. Wyjście z niej jest bardzo trudne, a nie wydaje się, by obecne programy socjalne w istocie zachęcały Polaków do posiadania większej liczby dzieci.

Zróżnicowanie terytorialne pod względem poziomu dzietności pokrywa się ze zróżnicowaniem właściwym dla liczby urodzeń żywych. Poziom dzietności jest najwyższy w:

  1. województwie pomorskim (1,6),
  2. województwie mazowieckim (1,56),
  3. województwie wielkopolskim (1,55).

Najniższy poziom dzietności odnotowuje województwo świętokrzyskie oraz opolskie (1,25-1,26).

Więcej kobiet to więcej dzieci?

Utrzymująca się w społeczeństwie przesłanka, że więcej kobiet w wieku rozrodczym będzie skutkowało większą ilością narodzonych dzieci, niestety ma niewiele wspólnego z prawdą. Bieżąca liczba urodzeń jest wprawdzie, jak podkreśla GUS, zależna od liczby kobiet w wieku prokreacyjnym (a zatem między 15 a 49 rokiem życia), ale drugim bardzo istotnym elementem wpływającym na liczbę narodzeń są “postawy i zachowania prokreacyjne ludności“.

Kobiety, które coraz częściej skupiają się na osiągnięciu sukcesu zawodowego lub naukowego, decydują się zazwyczaj na jedno, maksymalnie dwoje dzieci. Coraz więcej par decyduje się również świadomie na brak potomstwa.

Liczba kobiet w wieku rozrodczym

Co ciekawe, na wykresie pokazującym liczbę kobiet w wieku rozrodczym doskonale widać każdy “baby boom”, który powinien był zaistnieć, biorąc pod uwagę historię naszego kraju.

Najwięcej kobiet w wieku rozrodczym było w okresie tuż po wojnie (czyli wtedy, kiedy narodziło się najwięcej dzieci), w latach 70-80 (czyli wtedy, kiedy ponownie liczba narodzeń żywych sięgnęła 700 000 rocznie) oraz po roku 2000. W tym ostatnim okresie jednak, mimo dużej liczby kobiet w wieku rozrodczym, nie odnotowano równie dużej liczby narodzeń dzieci.

Źródło wykresu: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/sytuacja-demograficzna-polski-do-2018-roku-tworzenie-i-rozpad-rodzin,33,2.html

W jakim wieku kobiety rodzą dziecko? Dane GUS

Wraz z każdym kolejnym rokiem coraz później polskie kobiety decydują się na posiadanie dziecka. O ile kiedyś powszechne było rodzenie pierwszego dziecka tuż po zakończeniu edukacji (około 20. roku życia), o tyle w latach 1990- 2018 roku ponad połowa kobiet rodzących dziecko miała co najmniej 30 lat.

Jak wskazuje GUS, “obserwowane po 1990 roku zmiany spowodowały przesunięcie najwyższej płodności kobiet z grupy wieku 20–24 lata do grupy 25–29, a obecnie także do grupy 30–34 lata. Znaczący wzrost płodności ma miejsce także w najstarszych grupach wieku”.

Źródło wykresu: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/sytuacja-demograficzna-polski-do-2018-roku-tworzenie-i-rozpad-rodzin,33,2.html

Wzrost płodności wśród kobiet w średnim wieku spowodował podwyższenie mediany wieku kobiet rodzących. O ile w latach 1990-200 wiek ten wynosił około 26 lat, o tyle w 2018 roku mediana wyniosła aż 30 lat.

Wraz ze zmianą wieku urodzenia pierwszego dziecka zmieniła się także struktura wykształcenia matek. “Największe zmiany dotyczą wykształcenia wyższego oraz podstawowego. W 2018 r. aż 51% kobiet rodzących dziecko posiadało wykształcenie wyższe, tj. ponad ośmiokrotnie więcej niż na początku lat 90. ub. wieku, kiedy udział ten wynosił 6%(w 2000 r. – 13%).

Natomiast sześciokrotnie zmniejszył się odsetek kobiet z wykształceniem podstawowym i bez wykształcenia – z 18% w 1990 r. do niespełna 3% obecnie (w 2000 r. – 14%)” – wskazuje Główny Urząd Statystyczny.

Liczba urodzeń pozamałżeńskich – dane GUS

Coraz więcej jest również urodzeń pozamałżeńskich. W nieformalnych związkach według Głównego Urzędu Statystycznego rodzi się obecnie co czwarte dziecko. Od 2000 roku udział takich narodzeń w ogólnej liczbie zwiększył się zatem dwukrotnie.

Nieznacznie częściej do urodzeń pozamałżeńskich dochodzi jednak w miastach niż na wsi – 29% do 22%. Najwięcej urodzeń pozamałżeńskich odnotowano w województwach zachodnich: lubuskimzachodniopomorskim, a najmniej w województwach południowych: małopolskimpodkarpackim.

Obniża się poziom umieralności niemowląt

Pozytywnym zjawiskiem odnotowanym przez GUS jest obniżanie się umieralności niemowląt. W 2018 roku w pierwszym roku życia zmarło jedynie 1,5 tysiąca dzieci (w stosunku do ponad 350 000 dzieci narodzonych). Jest to o około 100 dzieci mniej niż przed rokiem.

Również “współczynnik wyrażający liczbę zgonów niemowląt na 1000 urodzeń żywych był nieco niższy niż przed rokiem (o 0,2 p. prom.) i kształtował się na poziomie 3,8‰ (w miastach 3,6‰, na wsi 4,2‰); wobec 8,1‰ w 2000 r. i 19,3‰ w 1990 r.”.

Spadkowego trendu Główny Urząd Statystyczny dopatruje się w istotnym zmniejszeniu się liczby dzieci umierających w pierwszym tygodniu życia, co zawdzięczamy zapewne coraz popularniejszym badaniom prenatalnym oraz stale rosnącemu poziomowi medycyny.

GUS jako trzy najczęstsze przyczyny zgonów wśród niemowląt wskazuje:

  1. choroby i stany okresu okołoporodowego, a zatem choroby powstające w trakcie ciąży i okresu tuż po jej rozwiązaniu,
  2. wrodzone wady płodu,
  3. choroby lub urazy nabyte w okresie niemowlęcym.

Umieralność wśród niemowląt jest zróżnicowana terytorialnie. “W 2018 r. współczynnik zgonów niemowląt kształtował się od 2,9‰ w woj. małopolskim do 4,4‰ w łódzkim. Średni współczynnik umieralności dla lat 2000–2018 kształtuje się od 4,9‰ (w województwach: mazowieckim, opolskim i małopolskim) do 6,5‰ w dolnośląskim i śląskim” – wskazuje GUS w analizie demograficznej Polski do 2018 roku.

Umiera coraz mniej dzieci w wieku 1-14 lat

Szczególnie niski poziom umieralności odnotował GUS w grupie wiekowej 1-14 lat. W 2018 roku na każde 100 000 dzieci w tym wieku odnotowano jedynie 13 zgonów. Niespełna 20 lat temu zgonów w tej grupie wiekowej było 22 na każde 100 000 dzieci, a w latach 90. poziom ten sięgał aż 36 dzieci. W miastach współczynnik umieralności dzieci w tym wieku jest nieco niższy niż w miastach.

Najczęstszą przyczyną zgonów dzieci w wieku 5-19 lat są urazy i zatrucia – w takich okolicznościach umiera ponad połowa dzieci. Znacznie częściej urazom ulegają chłopcy niż dziewczęta (według GUS-u zatrucia i urazy “w 2017 r. stanowiły blisko 60% przyczyn dla tej grupy wieku, wśród dziewczynek – prawie 41%”).

Najmłodszych często dotykają również nowotwory złośliwe. Ta przyczyna śmierci odpowiada za około 13% zgonów wśród dzieci. Rzadziej przyczynami śmierci wśród najmłodszych są:

  1. choroby układu oddechowego,
  2. choroby układu nerwowego,
  3. choroby narządów zmysłu,
  4. wady rozwojowe wrodzone.

Samobójstwa przyczyną zgonów wśród nastolatków

Bardzo niepokojącym zjawiskiem jest natomiast poziom samobójstw wśród nastolatków. Na przestrzeni ostatnich 25 lat wskaźnik ten, zamiast maleć, znacząco wzrósł.

Gwałtowny wzrost liczby samobójstw wśród nastolatków (w wieku 15-19 lat) odnotowano w latach 90. ubiegłego wieku. O ile na początku tej dekady wskaźnik wynosił jedynie 10%, o tyle do 2000 roku zdążył wzrosnąć aż do 16%. Wzrost tej wartości nadal się utrzymuje i, jak zaznacza GUS, “pomimo istotnego spadku ogólnej liczby zgonów wśród młodych osób – zamachy samobójcze w 2017 r. stanowiły przyczynę blisko 20% zgonów wśród nastolatków“.


Źródła:

https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/sytuacja-demograficzna-polski-do-2018-roku-tworzenie-i-rozpad-rodzin,33,2.html

Oceń:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Średnia: 5 / 5, łącznie 3 ocen
Komentarze (1)

Kościół zaniża poziom