Dokumenty kolekcjonerskie spędzają sen z oczu niemal wszystkim polskim służbom porządkowym i śledczym. Choć z założenia dokumenty te miały służyć jedynie celom prywatnym, w praktyce wielu posiadaczy posługuje się nimi tak, jakby były prawdziwe. W dzisiejszym artykule sprawdzimy, kto i jak może zdobyć kolekcjonerski dowód rejestracyjny.

Autor: Halszka Gronek
Dodano: 09.04.2019
Udostępnij:

By zakupić sfałszowany dokument, nie potrzeba wiele wysiłku. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową hasło „kolekcjonerski dowód rejestracyjny”, a przed naszymi oczami ukażą się dziesiątki ofert i sklepów online. Potrzeba chwili starań, by znaleźć produkt, jaki zadowoli nasze wymagania. A jakie wymagania mają konsumenci? To proste: kolekcjonerski dokument ma wyglądać jak autentyk!

Choć wiadomo, w jakim celu wykorzystywane są kolekcjonerskie dokumenty, ich sprzedawcy zaparcie twierdzą, iż oferta jasno informuje: dokumenty są kolekcjonerskie, a więc służą kolekcjonerom do celów prywatnych. Sprzedaż jest więc legalna, lecz użycie… Użycie bywa różne. Cieżko jednak wyobrazić sobie, że dorosły człowiek mógłby zapłacić blisko tysiąc złotych tylko po to, by nabyć falsyfikat dokumentu dla celów prywatnych. 

Kupcy kolekcjonerskich dokumentów zwykle korzystają z nich w celu zafałszowania własnej tożsamości lub posiadanych uprawnień. Jednak złapać ich na gorącym uczynku nie sposób. Falsyfikaty są na tyle zaawansowane, że niemal do złudzenia przypominają oryginały. Co najgorsze, polskie prawo jest w ich przypadku bezradne. Sprzedaży „kolekcjonerskiej” zakazać nie można, a nielegalnego użycia nie da się wytropić. Błędne koło nieuczciwych praktyk. 

Co to jest kolekcjonerski dowód rejestracyjny?

Kolekcjonerski dowód rejestracyjny to nic innego jak falsyfikat dokumentu potwierdzającego rejestrację danego pojazdu w Polsce. By go nabyć, wystarczy wpisać w okno wyszukiwarki internetowej „kupię dowód rejestracyjny” lub „kolekcjonerski dowód rejestracyjny”. Sieć aż roi się od tego typu produktów. Ofert najwięcej jest na internetowych tablicach ogłoszeń lokalnych. Cena produktów waha się od 800 do 1200 złotych.

Oczywiście sprzedawcy tego typu „dokumentów” zaznaczają, iż podrobione dowody rejestracyjne służyć mają jedynie „kolekcjonerom”. Większość ofert to przede wszystkim dowody własności pojazdów zabytkowych i kultowych. Łatwo jednak domyślić się, że istnieją sklepy, gdzie „kolekcjonerski” dokument wyrobimy za zamówienie – podając wybrane przez siebie dane, jakie sprzedawca ma wpisać w rubryki dowodu rejestracyjnego.

Nie podlega najmniejszym wątpliwościom, iż sfałszowane dowody rejestracyjne w praktyce wykorzystywane są po to, by potwierdzić nasze „uprawnienia” (rzekomą własność pojazdu). Choć w przeciwieństwie do kolekcjonerskich dowodów osobistych nie posłużą one wyłudzeniu pożyczki, można przypuszczać, że ich posiadacze równie sprytnie wykorzystają falsyfikaty. Wystarczy przedstawić taki „kolekcjonerski” dokument w jednym z lombardów, by uzyskać pożyczkę pod zastaw cudzego pojazdu. 

Prawo wobec kolekcjonerskich dowodów rejestracyjnych

O tym, w jaki sposób wykorzystywane są kolekcjonerskie dokumenty, wie niemal każdy – z politykami i funkcjonariuszami służb mundurowych na czele. Wobec nielegalnych praktyk użycia tego typu falsyfikatów władze udają jednak bezradnych. Udają, bowiem nic nie stoi na przeszkodzie uszczelnienia obecnej podstawy prawnej, która wciąż zezwala na rozkwit nielegalnych i niebezpiecznych w swych skutkach praktyk.  

Obowiązujące regulacje prawne nie zakazują ani produkcji, ani sprzedaży dokumentów kolekcjonerskich. W myśli kodeksu karnego za niezgodne z prawem uważane są bowiem tylko te dokumenty, które wyprodukowano i sprzedano w celu użycia ich jako autentyczne. A jak zarzekają się sami twórcy podrabianych dowodów, falsyfikaty wytwarzane i sprzedawane są jedynie w celach kolekcjonerskich. Prowizoryczne dopiski na stronach z ofertami mają być tego dowodem. 

Równie zatrważający jest fakt, że samo posiadanie sfałszowanego dokumentu nie jest niezgodne z prawem. Każdy z nas może kupić tego typu falsyfikat, podając wybrane przez siebie dane rejestracyjne pojazdu. Za nielegalne uchodzić będzie dopiero użycie duplikatu – lecz akty te bardzo rzadko są rejestrowane. Nie sposób bowiem wykryć, kiedy posiadać dokumentu przedstawia oryginał, a kiedy fałszywkę. Do weryfikacji potrzeba bowiem specjalnych urządzeń.

Planowe regulacje prawne – idą lepsze zmiany

Jak wykazaliśmy we wcześniejszym punkcie, polskie prawo przyzwala na prowadzenie wytwórstwa fałszywych dowodów rejestracyjnych. Dozwolone jest produkowanie i sprzedawanie takowych dokumentów, o ile zamysłem nie było wytworzenie dowodów mających służyć za autentyczne. Co więcej, zgodne z prawem jest także posiadanie sfałszowanych dowodów rejestracyjnych. Dopiero użycie falsyfikatu jako oryginału – często niemożliwe do wykrycia – jest zakazane.

Nie da się ukryć: obecne prawo daje jasne przyzwolenie na rozkwit gałęzi handlu kolekcjonerskimi dokumentami. Jednak ta nieszczelna podstawa prawna ma niebawem ulec zmianie. 20 grudnia 2017 roku do Sejmu RP wpłynął projekt ustawy o dokumentach publicznych. 22 listopada 2018 roku Sejm przyjął ostatnie poprawki, a 12 grudnia ustawę podpisał Prezydent RP Andrzej Duda. Dokument ma wejść w życie 12 lipca 2019 roku, a więc za niespełna 3 miesiące. 

§

PODSTAWA PRAWNA

Przepis karny – na podstawie art. 58. ustawy o dokumentach publicznych

„Kto wytwarza, oferuje, zbywa lub przechowuje w celu zbycia replikę dokumentu publicznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”


Definicja repliki dokumentu publicznego – na podstawie art. 2., ust. 1, pkt. 6. ustawy o dokumentach publicznych

„Replika dokumentu publicznego – odwzorowanie lub kopię wielkości od 75% do 120% oryginału o cechach autentyczności dokumentu publicznego lub blankietu dokumentu publicznego, z wyłączeniem kserokopii lub wydruku komputerowego dokumentu publicznego wykonanych do celów urzędowych, służbowych lub zawodowych określonych na podstawie odrębnych przepisów lub na użytek osoby, dla której dokument publiczny został wydany.”

Dokumenty kolekcjonerskie – jak uniknąć niebezpieczeństwa?

Największe żniwa oszuści korzystający z „kolekcjonerskich” dowodów rejestracyjnych zbierają na pożyczkach zaciąganych pod zastaw pojazdów. Wystarczy, że zakupią oni fałszywe dowody rejestracyjne z danymi technicznymi konkretnego pojazdu. Instytucje udzielające tego typu pożyczek nie mają możliwości przepuszczania okazywanych dowodów rejestracyjnych przez policyjny czytnik dokumentów. Przestępcy są więc właściwie nie do złapania.

Jak uniknąć tego typu sytuacji? Jak się zabezpieczyć? Przede wszystkim należy chronić dane specyfikacyjne dotyczące naszych pojazdów. Nie powinniśmy więc zostawiać dowodu rejestracyjnego na widoku. Wystarczy, że trafi on w niepowołane ręce, a wszelkie wrażliwe dane, w tym na przykład numer identyfikacyjny VIN czy numer rejestracyjny, zostaną skradzione. 

Oszust, posiadając wszelkie wymagane dane, może zamówić odpowiedni dowód rejestracyjny – oczywiście „kolekcjonerski”. Do rubryki z danymi właściciela poda on informacje na temat siebie samego. W ten sposób „kolekcjonerski” dowód rejestracyjny będzie do złudzenia przypominał autentyk. A z takim „autentykiem” bez problemu można postarać się o pożyczkę czy nawet o… sprzedaż cudzego cudzego auta!

Podsumowanie

Oceń:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Średnia: 5 / 5, łącznie 2 ocen
Komentarze (1)

co to za glupota ze takie rzeczy są legalne do kupienia nie wyobrazam sobie zeby ktos wypisal taki „dowód”” na moje auto i je opylił !!