Problem ze uregulowaniem raty kredytowej, nieoczekiwane wydatki, narastający procent niespłacanej pożyczki - we wszystkich kłopotach finansowych człowiekowi przyda się duchowe wsparcie. Modlitwy swoje kierować można do Wenantego Katarzyńca, który był zakonnikiem o wielkiej mocy i już niejednej osobie pomógł wyjść z problemów finansowych. 

Autor: Dominika Sobieraj
Dodano: 19.05.2018
Udostępnij:

Świadectw jest wiele – zarówno uzdrowień, jak i pomocy w rozwiązaniu problemów finansowych. Ludzie, którym pomogły modlitwy kierowane do tego zakonnika nie mają wątpliwości, że rzeczywiście warto udać się do niego ze swoimi prośbami. Świętość, w której przeżył całe życie i dzięki której jest rozpoznawalny nawet po śmierci, sprawiła, że stał się nawet oficjalnym patronem najpopularniejszego katolickiego czasopisma "Rycerz wątpliwości". 

Niesamowite dzieciństwo przepełnione modlitwami 

Józef Katarzyniec (bo tak nazywał się przed przyjęciem zakonnego imienia Wenanty) urodził się w Obydowie w 1889 roku w prostej, chłopskiej rodzinie i od dziecka przejawiał zainteresowanie kościołem i wiarą. Był Ministrantem, gorliwie uczestniczył w Mszach Świętych i codziennie odmawiał różaniec – słowa wszystkich modlitw znał już w wieku czterech lat. 

Zamiast bawić się z dziećmi, bawił się w księdza

Gdy mały Józef podczas jednej z wizyt w Jagonie zauważył na ołtarzu tablice, z których księża korzystali podczas odprawiania mszy, przepisał sobie z nich słowa i – mimo że nie znał języka łacińskiego – próbował odczytywać je w domu i samodzielnie odprawiać mszę. Proboszcz jego parafii już wtedy dostrzegł w nim zalążek powołania, który z dnia na dzień kiełkował w młodym chłopcu. 

Droga do zakonu franciszkanów

Początkowo Józef marzył o nauce w seminarium diecezjalnym we Lwowie, ale niestety sytuacja finansowa jego rodziny nie pozwalała mu na naukę w takim miejscu. Skończył więc seminarium nauczycielskie i udał się do zakonu franciszkanów. Początkowo co prawda nie został przyjęty, ponieważ nie miał matury i nie znał łaciny, ale przez rok do tego stopnia nauczył się języka łacińskiego we własnym zakresie, że został przyjęty z otwartymi rękoma.  

Od zabawy w księdza do święceń kapłańskich

W zakonie franciszkanów przyjął Józef imię Wenanty i rozpoczął drogę po uzyskanie święceń kapłańskich. Jako ksiądz pojechał do swojej rodzinnej parafii i odprawił tam Mszę Świętą, a następnie został wikarym w pobliskiej parafii. Przygotowywał dzieci do komunii świętej, a ministrantów do posługi kapłańskiej. Wyjeżdżał także do chorych, którzy cierpieli z powodu różnych chorób zakaźnych. 

Leczył chorych i sam zachorował śmiertelnie

Ojciec Wenanty Katarzyniec zachorował na śmiertelną w tamtych czasach gruźlicę. Walczył z nią kilka lat, by ostatecznie odejść w samotności, ciszy i spokoju w wieku zaledwie 31 lat.

Droga do świętości 

Przekonanie o świętości Wenantego Katarzyńca wyrażał ojciec Maksymilian Kolbe, który poznał go jeszcze w czasach zakonnych. Od kilku lat trwa już proces beatyfikacyjny tego Sługi Bożego. 
 

Komentarze