Czy Polska doczeka się podatku od słodkości? Sam minister zdrowia poparł wprowadzenia daniny, choć jakichkolwiek konkretów ze strony rząd wciąż brak. Jak wyliczyli eksperci ZPC, otaksowanie sztucznie dosładzanych produktów mogłoby przynieść Polsce nawet 2,2 mld złotych wpływów.

Autor: Halszka Gronek
Dodano: 06.11.2019
Udostępnij:

Podatek cukrowy to nic innego, jak taksa nakładana na produkty sztucznie dosładzane. Tego typu rozwiązanie jest przykładem podatku Pigou, czyli swoistej formy opodatkowana stosowanej w przypadku produktów/usług generujących negatywne efekty wewnętrzne. 

Taksa od słodkości wprowadzana jest przede wszystkim w celu redukcji ich spożycia. Poprzez opodatkowanie dosładzanych produktów dąży się do poprawy zdrowia publicznego czy obniżenia kosztów opieki zdrowotnej. Takie rozwiązanie wdrożono już m.in. w Meksyku, Portugalii, Wielkiej Brytanii i Francji.

Śladem zaleceń i postulatów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), podatek cukrowy może zostać wprowadzony także i w naszym kraju. Obecny Minister Zdrowia, Łukasz Szumowski, już w 2018 jednoznacznie opowiedział się za taką zmianą w przepisach podatkowych. Dziś jednak brakuje jednoznacznych deklaracji. Jakie wątpliwości ma polski rząd?

Polska wojna o cukier

Pomysł wprowadzenia w Polsce taksy od sztucznie dosładzanych produktów był już kilkukrotnie poruszany na przełomie ostatnich lat. Za każdy razem jednak kończył się on fiaskiem lub właściwiej – głuchą ciszą. 

Gdy w 2017 roku w mediach pojawiła się wzmianka o możliwości opodatkowania słodyczy, resort finansów niemal błyskawicznie zaprzeczył. Wdrożenie nowej taksy kłóciło się z przyjętą polityką państwa. W końcu rząd – a właściwie rządy: zarówno Beaty Szydło, jak i Mateusza Morawieckiego – obiecywały Polakom upraszczanie i obniżanie podatków. 

Z czasem jednak polityka fiskalna przestała być priorytetem, a rangę odzyskały działania prozdrowotne. W grudniu 2018 roku minister Szumowski jednoznacznie opowiedział się za wprowadzeniem podatku od słodyczy. Z kolei w połowie października br. Narodowy Fundusz Zdrowia ruszył z szeroko zakrojoną kampanią uświadamiającą Polaków w temacie szkodliwości spożywania cukru.

Zdaniem części ekspertów wprowadzenie podatku cukrowego może znacząco przyczynić się do efektywnej walki z otyłością i wspomóc profilaktykę schorzeń związanych z otyłością – cukrzycy typu II czy chorób serca. Część komentujących nie jest jednak tak optymistyczna. Sceptycy przewidują bunt konsumentów i firm uczestniczących w handlu słodyczami.

Czy rząd podejmie pierwsze działania?

Niedługo po grudniowym (2018) wystąpieniu szefa resortu, Łukasza Szumowskiego, Ministerstwo Zdrowia przyznało, że kwestia wdrożenia podatku cukrowego nie jest jednoznacznie skreślona. Przyznano, iż żadne prace legislacyjne nie są wprawdzie prowadzone, lecz resort stale analizuje wszelkie zgromadzone dane i raporty. Stan ten trwa do dzisiaj – nie podjęto żadnych konkretnych działań.

Eksperci z WHO nie mają wątpliwości co do tego, że opodatkowanie słodyczy jest dobrym rozwiązaniem. Ich zdaniem wprowadzenie daniny cukrowej z pewnością wesprze prozdrowotne działania państwa. Nawet jeśli nowa taksa nie wpłynie na zmianę zwyczajów konsumenckich (nie przestaniemy sięgać po sztucznie dosładzane produkty), to wspomoże budżet państwa. 

Szeroki strumień dodatkowych pieniędzy mógłby trafić do państwowej służby zdrowia, wspierając realizację działań przeciwotyłościowych. Dzięki dodatkowym wpływom powstałby również nowoczesny system profilaktyki schorzeń takich jak cukrzyca czy choroby serca. Same pozytywy? Najwyraźniej nie, skoro polski rząd wciąż zwleka z opodatkowaniem słodyczy. Jakie są główne argumenty „przeciw” wprowadzeniu taksy?:

  1. zmniejszenie konkurencyjność firm zajmujących się produkcją i handlem słodyczami,
  2. zwiększenie popytu na produkty gorszej jakości (głównie wśród uboższych konsumentów),
  3. gniew wyborców spowodowany podwyżką cen słodyczy.

Cukier wrogiem każdego z nas

Chyba nikomu trzeba dziś tłumaczyć sensowności przypisania cukrowi określenia „białej śmierci’. Otyłość i schorzenia z nią związane są śmiertelną chorobą współczesnej cywilizacji. Co gorsze, problem otyłości zaczyna się już w najmłodszych latach. 

Sam minister Szumowski zwrócił uwagę, że jedną z głównych przyczyn otyłości wśród dzieci jest brak wspólnych posiłków w domach. Zdanie to motywowane jest licznymi badaniami Instytutu Matki i Dziecka. Właśnie u młodzieży, która nie może liczyć na domowe wyżywienie, zaobserwowano wzrost spożycia produktów wysoko przetworzonych – z dużą zawartością cukrów.

Statystyka spożycia cukru w Polsce przeraża. Choć czystego cukru konsumujemy mniej (w ciągu ostatnich 10 lat spożycie spadło z 1,5 kg do 1 kg miesięcznie w przeliczeniu na 1 osobę), wzrósł odsetek cukru pobieranego wraz z produktami przetworzonymi. W 2017 roku wartość ta sięgała aż 42,3 kg w przeliczeniu na jednego mieszkańca rocznie. Wynik ten oznacza wzrost pośredniego spożycia cukru aż o 10 % w stosunku do badań z lat 2005-2007.

Świat walczy z białą śmiercią

Podatek cukrowy funkcjonuje w wielu krajach świata. Do grona państw opodatkowujących słodycze należy m.in. Wielka Brytania, Meksyk, Francja, Filipiny, Fidżi, RPA, Chiny i Tonga. Z podwyżką cen słodkości musieli pogodzić się także Kolumbijczycy. Wzrost ten nie należał do kosmetycznych – kolumbijski rząd zadecydował bowiem aż o 20-procentowej stawce podatku cukrowego. 

W Węgrzech od 2011 roku obowiązuje taksa nie tylko od słodyczy, lecz także od napoi energetycznych. Podobne przepisy działają również w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Co ciekawe jednak, tamtejsi szejkowie ustanowili 50-procentowy podatek na słodzone napoje i aż 100-procentowe taksy od popularnych „energetyków”. 

Warto jednak podkreślać, że wprowadzenie w powyższych krajach podatku cukrowego rzeczywiście przyczyniło się do zmniejszenia konsumpcji słodzonych produktów. Jak wynika z raportu WHO 10-procentowa taksa w Meksyku przyczyniła się do obniżenia spożycia niezdrowych napoi o 10%. Równocześnie najbiedniejsi Meksykanie zaczęli pić więcej wody (aż o 16%).

W niektórych krajach władze nadrzędne zadecydowały o wydawaniu funduszy zebranych z podatku cukrowego na kampanie edukacyjne wśród najmłodszych. Dedykowane reklamy i spoty emitowane są we wszystkich mediach. Liczne szkoły publiczne z wielu regionów świata uruchomiły także budowę poidełek dla dzieci w szkołach.

Taksa cukrowa a budżet państwa

Wiele osób zastanawia się nad tym, w jaki sposób polski rząd chce wprowadzić podatek cukrowy i czy budżet państwa rzeczywiście zyska na nowej taksie. Co więcej, komentatorzy debatują także na tym, jak resort finansów zagospodaruje zyskane środki. Nie sposób przecież nałożyć na obywateli kolejną opłatę, nie dając w zamian jakichkolwiek wymiernych korzyści. 

Według oszacowań Związku Producentów Cukru, do których w ostatnich dniach dotarła „Rzeczpospolita”,  cukrowa danina – w zależności od wariantu – mogłaby przynieść do budżetu od miliarda do nawet 2,2 mld złotych wpływów. Dla porównania roczne zużycie cukru jako surowca kosztuje Polskę około 1,9 mld złotych, a sam koszt leczenia cukrzycy przekracza według NFZ kwotę 1,7 mld zł rocznie.

Rozważając to, czy warto opodatkować sztucznie dosładzane produkty, warto przyjrzeć się innym krajom, które wdrożyły już taką taksę. Świetnym przykładem takiego państwa może okazać się Meksyk. W ciągu trzech pierwszych lat od chwili wprowadzenia podatku cukrowego udało się tam zaoszczędzić blisko miliard dolarów. 

Związek Producentów Cukru nie jest jednak przekonany dostosowania zagraniczych sukcesów jako przykładu dla Polski. Zdaniem instytucji danina cukrowa nie poprawiłaby zdrowia Polaków, lecz zmniejszyłaby konkurencyjność firm, uderzyła w najuboższych i zwiększyła popyt na produkty gorszej jakości.

Oceń:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Średnia: 5 / 5, łącznie 1 ocen
Komentarze