Wszystkie komentarze
I ani słowa jak ci "eksperci" uzasadniają wprowadzenie tego podatku, na który jako państwo rzekomo jestśmy "skazani". Mam podejżenie graniczące z pewnością, że tzw eksperci to, są zwykli plagaitorzy, którzy nie używają własnych mózgownic, a jedynie idą jak tępe barany śladem jaki wytycza im jakiś światowy trend, który ujawnia się na jakichś międzynarodowych konferencjach. To tam panuje "przekonanie" narzucane przez tak zwane "autorytety", że należy ślepo podążać za ich namowami. Podobnie było swego czasu z zadłużaniem się państwa, czyli zasady bodajże Kinseya. Tenże "ekonomista" stwierdził, że jednak można zadłużyć budżet państwa i że to jest dobra metoda działania administracji finansowej. A chodziło jedynie o złamanie psychologicznego oporu, wobec zaciągania długów przez państwo u prywatnych bankierów. I stało się. Budżet można zaakceptować nawet wtedy gdy jest w nim brak pieniędzy, prowadzący wprost do zaciągania pożyczek. I tak rządy państw wylądowały w kieszeni banksterów, którzy czerpią ogromne zyski z tego procederu. Podobnie jest z podatkiem katastralnyym. Chodzi o przełamanie psychologicznej bariery w głowach ludzi. Z tym, że w Polsce rzeczywiście zbyt mało zarabiamy. Ale! Czyż nie jest tak, że już w samym tym zdaniu "zbyt mało zarabiamy" nie kryje się pierwiastek zgody na zaistnienie tego podatku w przyszłości? Uważam, że nawet jeśli będziemy zarabiali więcej, to i tak nie wolno dopuścić do wprowadzenia tego podarku. A to z jednej przyczyny: Co państwu do wartości POTENCJALNEJ danej nieruchomości? Co to państwo obchodzi ile modyfikacji, ile przeróbek i remontów zostało dokonanych aby podnieść mój poziom życia w moim własnym domu? Jeśli postanowię sprzedać dom i umówię się na jakąś cenę z kupcem to, potem muszę i tak rozliczyć się z fiskusem. Zatem państwo wtrąca się w nie swoją sprawę jaką jest POTENCJALNA CENA NIERUCHOMOŚCI. Potencjalna - nie znaczy rzeczywista, bo tych pieniędzy nikt nie ma jeszcze w ręku i nie nastąpiła żadna transkcja. Zatem uważam, że już w konstytucji powinien być zapis, że państwo może nakładać podatki wyłącznie od realnie istniejących transakcji, a nie od domniemanych, opartych na czyimś widzimisię (ustalanie wartości hipotetycznej). Ale czy politycy zgodzą się na tak zmodyfikowaną konstytucję? Potrzba by stworzyć ogólnopolski ruch społeczny, który za cel stawiał by sobie taki zapis w konstytucji. Od czasów Solidarności nie widzę na to szans. Jako naród zostaliśmy sprytnie podzieleni i skłóceni wokół drugorzędnych spraw, by działać wspólnie dla naszego własnego dobra. Zrobiono z nas niewolników, którzy miotają się pomiędzy sprawami drugiego i trzeciego rzędu ważności. A banksterzy zacierają rączki.
Przy takim podatku Czaskoski mógłby co roku urządzać 100 kuwet w Warszawie
1% ? ja w Anglii płacę w okolicach 0.3% - 350k wartość, 1300 rocznie podatku: ale w tym podatku są np. śmieci.
Pobudowali pałace na kredyt i teraz strach w oczy zagląda? Bawi mnie to. Wy "biedacy" z własnymi domami i placami po kilkaset tysięcy wartości.
He, mój komentarz został usunięty. Brawo portal zadluzenia.com. No to powtórzę :) Kolejny artykuł bazujący na bzdurnych danych z innych artykułów. Cytat:"Dla porównania, nasi zachodni sąsiedzi, Niemcy, zmuszeni są do opłacania podatku w przeciętnej stawce 1,9% wartości nieruchomości." Niemcy płacą średnio 1,9% wartości nieruchomości? Gdy 3% zysku brutto z najmu to już niezły wynik w większych miastach tego kraju? Niemcy płacą może i średnio 1,9% ale od wartości rocznego czynszu dla danej nieruchomości. Czyli 3% * 1,9% = 0.057% (są spore regionalne różnice, ale mówimy o stawkach przeynajmniej o rząd wielkości niższych, niż to co propagują autorzy artykułów w internecie. Cytat: "W innych krajach, gdzie taksa ta wynosi średnio 1% wartości lokalu, społeczeństwo zarabia więcej, dlatego bez problemu może pozwolić sobie na opłacenie podatku katastralnego, czym zresztą znacząco przyczynia się do poprawy budżetu państwa i całej gospodarki." Że co??? Ktoś tu zapomina, że w Polsce nieruchomości są wciąż tanie w stosunku do zarobków. Niemiec zapłaci za podobną nieruchomość, tak jak Polak, 300.000. Tylko, że Polak 300.000zł, a Niemiec w 300.000Euro, a więc 4 razy więcej. Średnia krajowa w Polsce to 4600, w Niemczech 3600. Więc Polaka stać na kupno większego mieszkania, niż Niemca. Ludzie, włączcie mózgi, nie dajcie sobie kitu wciskać.






Dodaj komentarz