Podatek od śladu węglowego – na czym polega?

Podatek od śladu węglowego – na czym polega?

author
Halszka Gronek
06 kwietnia 2020

Obietnica wypłaty 212 miliardów złotych w ramach Tarczy Antykryzysowej zaciążyła na polskim budżecie państwa. By pokryć istniejące braki, premier Morawiecki proponuje wprowadzenie wielu nowych opodatkowań. Jednym z nich ma być podatek od śladu węglowego, nad którym Unia Europejska debatowała wielokrotnie – jednak za każdym razem bezowocnie. Czy tym razem pracę okażą się bardziej efektywne? 

Tarcza Antykryzysowa jak sito?

Polska gospodarka ubolewa z powodu negatywnych skutków pandemii koronawirusa na świecie. Premier Mateusz Morawiecki obiecał wsparcie finansowe i zadeklarował, że wdrożona w życie Tarcza Antykryzysowa będzie opiewać na szacunkową wartość około 212 miliardów złotych. Kwota ta – choć mniej imponująca od amerykańskiego pakietu wartego 2 biliony dolarów – została przyjęta z niekrytym podziwem. Dziś jednak okazuje się, że realnie wypłacone fundusze będą mniejsze od obiecanej kwoty bliskiej 212 milionów złotych. Co gorsza, pieniędzy może zabraknąć.

Po pięciu latach rządów pełnych jawnego rozdawnictwa eufemistycznie określanego hojną polityką prospołeczną budżet państwa zaczął świecić pustkami. W obliczu kryzysu wywołanego epidemią koronawirusa rząd musiał obiecać wsparcie, i to zarówno pracownikom (którzy coraz liczniej zbierają wypowiedzenia), jak i przedsiębiorcom (coraz częściej zgłaszającym zawieszenie działalności z powodu rychłej niewypłacalności). Problem w tym, że obietnice to jedno, a realne możliwości państwa na wdrożenie pomocy to zupełnie inna kwestia. 

Okazuje się, że rząd musi znaleźć dodatkowe źródła wpływów do budżetu – tylko po to, by zapełnić lukę i wygenerować środki niezbędne do pełnego wdrożenia w życie Tarczy Antykryzysowej. Jednym z pomysłów na załatanie dziury budżetowej jest wprowadzenie podatku od śladu węglowego. Wiadomo, iż premier RP do wprowadzenia nowej taksy będzie wymagał pomocy Unii Europejskiej – tej samej, która przez ostatnią kadencję była licznie krytykowana przez reprezentantów partii rządzącej. Na czym polegać ma podatek od śladu węglowego?

Nowe podatki sposobem na dziurę w budżecie

"

Unia Europejska musi zbudować poważny pakiet. Musimy wrócić do takich pomysłów, jak podatek cyfrowy, podatek od transakcji finansowych, podatek od śladu węglowego, czy od wielkich korporacji międzynarodowych. To sprawi, że do budżetu UE wpłyną dziesiątki miliardów euro na walkę z koronawirusem

– ogłosił Mateusz Morawiecki podczas poniedziałkowego (6 kwietnia 2020) posiedzenia sejmu. 

Wszystkie propozycje nowych podatków były już poddawane dyskusjom na przełomie ostatnich lat, jednak żadna z debat nie zakończyła się konsensusem. Dziś jednak, gdy rząd znalazł się w podbramkowej sytuacji, a potrzeba wprowadzenia nowych taks zaczęła być jeszcze poważniejsza niż dotychczas, rozmowy wszczęto na nowo i tym razem – jak sądzą eksperci – „na poważnie”. 

Na pierwszy ogień idzie kwestia podatku od śladu węglowego (inaczej podatku węglowego), jako taksy nie tylko ważnej dla ekologii (czym łatwo przekonać do pomysłu lewicowe środowiska opozycji), lecz także efektywnej w kontekście generowania pokaźnych wpływów do budżetu.

Podatek od śladu węglowego

Podatek węglowy jest specjalną formą opodatkowania, jaką nakłada się na paliwa, czyli mówiąc prościej – jaką dolicza się do ceny benzyny, gazu czy oleju napędowego. Celem pobierania podatku węglowego jest społeczna rekompensata szkód środowiskowych, a także pokrycie kosztów negatywnych konsekwencji użytkowania paliwa. Jako podatek ekologiczny zwiększa on ochronę wspólnotowych zasobów oraz dóbr publicznych (natury, środowiska i, co równie ważne w czasie kryzysu gospodarczego, budżetu państwa). 

Kontekst ekologiczny

Ważne znaczenie ekologiczne podatku od śladu węglowego jest powodem, dla który ta taksa została wybrana na pierwszy ogień wśród postulatów premiera Morawieckiego. Podatek węglowy ma szansę przekonać do siebie lewicowe obozy polskiej opozycji, a co bodaj ważniejsze – Unię Europejską, która to zdaniem Morawieckiego powinna wprowadzić pakiet nowych podatków kluczowych do walki z negatywnymi skutkami pandemii koronawirusa. Na tę chwilę nie wiadomo, ile podatek węglowy miałby wynosić, niemniej wpływy z niego powinny znacząco wspomóc budżet.

Podatek od śladu węglowego nie jest wymysłem premiera Morawieckiego. Jak do tej pory ową  taksę wprowadziły takie europejskie państwa, jak Norwegia, Holandia, Islandia, Szwecja czy Szwajcaria. Co więcej, podatek węglowy obowiązuje także w innych częściach świata, między innymi w Kolumbii Brytyjskiej, Chile czy Republice Południowej Afryki.

Unia Europejska od dłuższego czasu zastanawia się nad całkowitym wprowadzeniem obowiązkowego poboru podatku węglowego we wszystkich krajach członkowskich. Rozmowy na ten temat toczą się już od 2011 roku, jednak w dobie kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią wirusa z Wuhan istnieje realna szansa na ponowne powrócenie do debaty. Nie da się ukryć, iż prowadzenie taksy byłoby na rękę polskiemu rządowi, wszak dziura w budżecie państwa nie jest w stanie sama się załatać. Kontekst ekologiczny taksy jest w tym wypadku traktowany instrumentalnie. 

Pakiet pomocowy sam potrzebuje wsparcia

Chcąc załatać dziury w budżecie państwa, rząd Mateusza Morawieckiego zamierza powrócić do wcześniej porzuconych pomysłów danin i opodatkowań. Prezes Rady Ministrów w poniedziałkowym (6 kwietnia br.) posiedzeniu sejmu ogłosił, iż za potencjalne źródło przychodów nie uważa on jedynie podatku od śladu węglowego, lecz także: podatek cyfrowy, podatek od transakcji finansowych, taksa od jednolitego rynku czy od wielkich korporacji. Ważna w kontekście generowania wpływów okazałaby się również likwidacja rajów podatkowych.

Podatek cyfrowy od gigantów technologicznych

Rząd Morawieckiego, walcząc o nowe źródła wpływów budżetowych, chce – rękoma Uni Europejskiej – doprowadzić do tego, by najwięksi amerykańscy giganci technologiczni zaczęli płacić wyższe podatki od przychodu w Europie. Stać się tak może za sprawą podatku od usług cyfrowych największych korporacji i dostawców na świecie, czyli od takich platform jak Facebook, Google czy Amazon, które na kontynencie europejskim co roku zbierają ogromne żniwa. 

Prawdą jest, iż mimo wielokrotnych rozmów na temat wprowadzenia podatku cyfrowego w państwach członkowskich Unia Europejska nie podjęła jeszcze wspólnych kroków w sprawie opodatkowania amerykańskich usług cyfrowych. Niemniej jednak poszczególne kraje kontynentu europejskiego i tak postawiły wziąć sprawy w swoje ręce – jako pierwsza „digital tax” ustanowiła Wielka Brytania. W dobie kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa istnieje spora szansa, że Unia Europejska powróci do niedokończonych rozmów i zdecyduje się na wprowadzenie podatku.

Likwidacja rajów podatkowych – kolejny pomysł na wpływy

Walka z rajami podatkowymi okazała się być kolejnym punktem poruszonym przez premiera Morawieckiego podczas wystąpienia dotyczącego koniecznych działań na rzecz zwiększenia źródła wpływów budżetowych. Prawda jest, że problem rajów podatkowych był i jest ciążący dla polskiej gospdoarczki – i to nie tylko w czasie epidemii koronawirusa, lecz także w warunkach „normalnych”. Jak informował Polski Instytut Ekonomiczny w jednym z ostatnich raportów, Polska traci ok. 11% dochodów z podatku CIT rocznie z powodu wyprowadzania krajowych zysków do rajów podatkowych. 

W ujęciu kwotowym mowa jest o corocznej stracie rzędu aż 1 miliarda dolarów co w przeliczeniu na złotówki daje sumę bliską 4 miliardom PLN. Nie da się ukryć, że tak pokaźne środki pozwoliłyby Rzeczypospolitej Polskiej nie tylko na zapełnienie luki budżetowej, lecz także na mocniejsze wsparcie przedsiębiorców działających legalnie i systematycznie wspierających krajową gospodarkę (bez doszukiwania się „korzystniejszych” rozwiązań za granicą, w tak zwanych racjach podatkowych).

Warto w tym miejscu sprostować, że Polska nie jest najbardziej pokrzywdzonym krajem Europy pod względem sztucznego wyprowadzania zysków do rajów podatkowych. W naszym przypadku mowa jest co prawda o pokaźnej kwocie odpowiadającej 11 procentom dochodów z podatku CIT, jednak zdecydowanie bardziej stratni są Niemcy (29% dochodu z CIT), a także Francja czy Węgry (po 24%). Wyliczenia te powinny zmobilizować Unię Europejską do wdrożenia rozwiązań kończących szkodliwe wyprowadzenia pieniędzy do rajów podatkowych – zwłaszcza w dobie kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wszystkie komentarze

2022
2022
2022-04-04 13:09:36

Śmieliśmy się niegdyś,że zostanie wprowadzony podatek od tlenu którym oddychamy, tymczasem realnym stanie podatek od śladu węglowego każdego obywatela.

Podobne artykuły

ING Bank Śląski w Bielsku-Białej
Oddziały
author
Patryk Byczek
10 czerwca 2019

ING Bank Śląski w Bielsku-Białej

Bank Spółdzielczy w Żorach sesje przychodzące i wychodzące
Bez kategorii
author
Patryk Byczek
18 września 2019

Bank Spółdzielczy w Żorach sesje przychodzące i wychodzące

Zielone listy zastawne od ING Banku Hipotecznego
Bez kategorii
author
Dominika Sobieraj
08 października 2019

Zielone listy zastawne od ING Banku Hipotecznego

Szósty raport CSR od Santander Bank Polska
Bez kategorii
author
Alicja Uzarowicz
09 września 2019

Szósty raport CSR od Santander Bank Polska

Do przelewu wybieramy komputer zamiast smartfona
Wpisy
author
Patryk Byczek
02 sierpnia 2018

Do przelewu wybieramy komputer zamiast smartfona

Kredyt gotówkowy Pilica
Kredyty miasta
author
Aleksandra Gościnna
30 czerwca 2020

Kredyt gotówkowy Pilica

Porównaj