25. maja weszło w życie unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych, nazywane w skrócie RODO. Sprawdziliśmy, jak RODO wpłynie na działalność instytucji ZUS-u i z jakich sposobów weryfikacji danych osobowych zakład ten będzie mógł korzystać. 

Autor: Halszka Gronek
Dodano: 30.05.2018
Udostępnij:

W zeszły piątek (25.05) w Polsce zaczęło obowiązywać RODO. To unijne prawo reguluje sposób przepływu prywatnych danych, lecz także wyznacza zasady ich prawidłowego i bezpiecznego przechowywania oraz przetwarzania.
 

Żadne podmiot prawny nie może być ponad prawem – dlatego właśnie unijne RODO dotyczy działalności wszelkich prywatnych przedsiębiorstw, lecz także i państwowych organów. Nowym zasadom ochrony danych osobowych podlegają więc również takie instytucje, jak ZUS. 

Sprawdź, co musisz wiedzieć o RODO >>> 


 

Czy RODO zakazuje śledzenia Facebooka?
Zanim RODO weszło w życie, wśród wszystkich zainteresowanych krążyło wiele pogłosek na temat tego, jak nowe prawo wpłynie na działalność polskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Już pod koniec kwietnia dziennikarze Radia ZET publicznie podali informację o zakazie weryfikacji danych płatników ZUS-u poprzez media społecznościowe. Temat ten przez wiele dni był na szczycie rankingu internetowych wyszukiwarek, a powoływani eksperci w różnoraki sposób odnosili się do informacji o końcu „facebookowej inwigilacji” ZUS-u. 
 

Jak udało nam się ostatecznie ustalić, RODO nie ogranicza możliwości kontrolowania płatników poprzez publiczne portale i media. 
 


 

Dlaczego ZUS nas kontroluje?
Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jest w świetle prawa jedną z ważniejszych jednostek sektora finansów publicznych. Działalność tej instytucji skupia się głównie na realizacji świadczeń socjalnych na rzecz osób, które nie mogą utrzymać się z własnej pracy. 
 

Pomoc socjalna ze strony ZUS-u przysługuje wszystkim, którzy opłacają niezbędne składki oraz spełniają prawne wymogi otrzymania świadczeń (np. kwalifikują się do otrzymania zapomogi z powodu zajścia określonych przez prawo zdarzeń losowych).

Kontrola wypłacania świadczeń socjalnych jest konieczna, bowiem nie każdy wniosek o przyznanie zapomogi ma prawo być zrealizowany. Lecz niestety, co sprytniejszy polski obywatel próbuje ”obejść system” i bezpodstawnie zyskać świadczenie pieniężne – które w końcu opłacają wszyscy płatnicy. 
 

Jak oświadczył rzecznik prasowy ZUS-u, Wojciech Andrusiewicz, naczelnym obowiązkiem tej instytucji jest dbanie o pieniądze, które z tytułu ubezpieczeń społecznych wpływają od milionów Polaków. 
 

„Jeżeli ktoś próbuje oszukać, tworzyć pewną fikcję w celu otrzymania pieniędzy z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, to naszym obowiązkiem jest zadbać o to, by do tego nie doszło” – dodał. 
 


 

Co ZUS może kontrolować?

W świetlne unijnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych, ZUS ma prawo korzystać ze wszystkich danych, które niezbędne są do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej (art. 6 ust. 1 lit. e RODO).
 

Co istotne, instytucjom administracji publicznej nie jest zabronione przetwarzanie tzw. danych osobowych szczególnych – jeżeli są one w sposób jawny i oczywisty upublicznione (art. 9 ust. 2 lit. e RODO). 
 

ZUS może więc inwigilować swych płatników i wnioskodawców poprzez wszelkie media społecznościowe – np. Facebooka, Instagrama lub Twittera.
 


 

Jak ustaliliśmy, pracownicy ZUS-u nie mają jednak odgórnego nakazu sprawdzania internetowych profili swych dłużników. I choć zarząd Zakładu nie wymaga stosowania tego typu kontroli, daje jednak przyzwolenie na przeprowadzenie „facebookowej inwigilacji” wnioskodawców. 
 

Oczywiście, kontrola mediów społecznościowych ZUS-u musi odbywać się na zasadach ściśle określonych przez prawo. Przede wszystkim wszelkie badane i poddawane kontroli informacje muszą być zamieszczone w sieci jako posty publiczne i ogólnodostępne.
 


 

ZUS nie ma prawa inwigilować danych, które płatnik udostępnił jedynie w gronie jego ”facebookowych znajomych”, w zamkniętych grypach lub wiadomościach prywatnych. Naruszenie tej zasady może skutkować bezwarunkowym zwolnieniem pracownika ZUS-u.

Co istotne, Zakład ma prawo kontrolować informację, które opublikowane zostały publicznie nie tylko przez danego płatnika, lecz także przez jego najbliższe otoczenie – rodzinę, partnerkę/partnera czy przyjaciół. 
 


 

Na co ZUS zwraca szczególną uwagę i czego należy unikać?

ZUS bada przede wszystkim zasadność udzielenia płatnikowi zasiłku chorobowego. Tak więc jeśli dana osoba korzysta z urlopu zdrowotnego (tzw. ”L4”), pracownik ZUS-u ma prawo sprawdzić, czy owy płatnik nie spędza swego „chorobowego” na wakacjach. 
 

W takim wypadku Zakład najpewniej skontroluje publiczne posty płatnika (oraz jego bliskich!) umieszczane na portalach społecznościowych w trakcie trwania zwolnienia zdrowotnego. A jeśli odkryje na którymś z tych mediów fotografie z rodzinnego wyjazdu, będzie mógł zażądać zwrotu udzielonego świadczenia socjalnego.
 

Co istotne, ZUS ma prawo do inwigilacji wszelkich upublicznionych informacji związanych z przyznaniem zapomogi aż do 5 lat wstecz.
 


 

Równie często zdarza się słyszeć o sprawdzaniu informacji na temat relacji pracodawca-pracownik w przypadku udzielania świadczenia macierzyńskiego przez ZUS. 
 

Jednym z ”głośniejszych” przypadków takiej inwigilacji była sprawa młodej matki, która została zatrudniona w firmie swego znajomego tylko po to, by po miesiącu pracy przejść na urlop macierzyński opłacany przez ZUS. 
 

Pracownicy Zakładu sprawdzili na Facebooku, czy pracodawca znał się wcześniej z zatrudnioną kobietą. Mimo, iż oboje zeznali, że ich znajomość rozpoczęła się dopiero w chwili przeprowadzania rozmowy kwalifikacyjnej, ZUS ustalił, że mieli siebie w gronie ”znajomych” na Facebooku już od kilku lat. 
 


 

Kontrola ZUS-u nas cieszy
W ubiegłym roku kalendarzowym w Polsce wystawiona została rekordowa liczbę zwolnień lekarskich. Ich łączna suma to aż 229 mln dni zwolnienia – aż o 35 mln więcej niż w roku 2014. 
 

Tylko w czwartym kwartale 2017 roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych wstrzymał lub zażądał zwrotu wypłaty ponad 7 tysięcy zasiłków chorobowych, które przyznane zostały w wyniku oszustwa. Ich łączna kwota to ponad 10 mln złotych.
 

Nic więc dziwnego w tym, iż pracownicy ZUS-u coraz częściej decydują się na przeprowadzenie internetowej inwigilacji profili społecznościowych. Jest to bardo prosty sposób na pozyskanie informacji na temat płatników, którzy pod pretekstem np. choroby starają się wyłudzić świadczenie socjalne. 

Komentarze