Chwilówki cieszą się na naszym rynku ogromną popularnością. Średnio co trzeci z nas choć raz w życiu skorzystał z oferty szybkiej pożyczki pozabankowej. Jednak mimo tak dużego zainteresowania wciąż be trudu można spotkać się z fałszywymi i mylącymi informacjami na temat chwilówek. W dzisiejszym artykule wskażemy najczęściej powielane mity dotyczące tych produktów. Wyjaśnimy też, z czym naprawdę wiążą się 30-dniowe pożyczki. 

Autor: Halszka Gronek
Dodano: 12.06.2019
Udostępnij:

Ekspresowe pożyczki gotówkowe to flagowy produkt wszystkich prywatnych firm pożyczkowych działających na polskim rynku. Oferty „chwilówek” stały się w ostatnich latach na tyle popularne, że na dobre wpisały się w obraz polskiego rynku pożyczkowego. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, iż prędko tego rynku nie opuszczą. Dlaczego? Bo konsumentom bardzo odpowiada ich formuła. Są stosunkowo tanie, dostępne od ręki, a ich udzielenie nie wymaga wielu formalności. 

Chwilówki są doskonałym sposobnem na uzyskanie szybkiego zastrzyku gotówki – zwłaszcza wtedy, gdy spotkają nas nieoczekiwane wydatki. W końcu każdemu z nas może zabraknąć gotówki – sytuacje w życiu zdarzają się różne i nie sposób przewidzieć, co spotka nas kolejnego dnia. Szybkie i bezproblemowo dostępne pożyczki mogą wybawić nas z wielu opresji, o ile upewnimy się, że umowa, jaką podpiszemy, nie okaże się być niekorzystna. 

Wśród konsumentów krąży wiele mitów na temat chwilówek pozabankowych. Jedni twierdzą, że są to produkty całkowicie darmowe, inni określają je mianem zdradziecko drogich. Jedno uważają, że chwilówki przysługują każdemu, niezależnie od źródła utrzymania, inni natomiast ostrzegają przed restrykcyjną weryfikacją zatrudnienia, oceną historii kredytowej i koniecznością wniesienia zabezpieczenia (hipoteka, zastaw itp.). W dzisiejszym artykule obalimy nieprawdziwe informacje i wskażemy, jakie warunki pożyczkowe oferują sprzedawcy chwilówek. 

Mity na temat chwilówek – najczęstsze przykłady

 

„Chwilówki są zawsze darmowe”

Zasady rynku „chwilówkowego” są proste: w wielu firmach pierwsza pożyczka faktycznie jest darmowa, ale przy każdej następnej musimy przygotować się na spore odsetki, prowizje lub inne opłaty. Wielu Klientów przed zaciągnięciem zobowiązania nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistych kosztów takiego produktu.Wszystko dlatego, że parabanki masowo reklamują swoje pożyczki jako te o zerowym oprocentowaniu i marży. Sprytnie nie wspominają oni jednak o kosztach pozaodsetkowych. 

Choć chwilówki cieszą się mianem darmowym, większość pożyczek pozabankowych jest dużo droższa od produktów oferowanych przez banki komercyjne. Spore koszty pożyczek z prywatnych firm wynikają przede wszystkim z wysokiego ryzyka inwestycyjnego i finansowania pożyczek środkami własnymi. By maksymalnie ograniczyć ryzyko bankructwa, parabanki naliczają wysokie odsetki i inne nieoczywiste opłaty. A wszystko to na granicy prawa, a więc w maksymalnej możliwej wysokości, jaką dopuszczają przepisy antylichwiarskie. 

Wyższa cena chwilówek, nie licząc pojedynczych wyjątków, wiąże się przede wszystkim z mało restrykcyjną procedurą analizy wniosku pożyczkowego. Część parabanków (nie wszystkie!) nie sprawdza swoich klientów w bazach dłużników czy w BIK-u. Co więcej, niektóre parabanki nie proszą nawet o dostarczenie dokumentów potwierdzających zarobki i nie zmuszają do przedłożenia zgody małżonka na udzielenie finansowania. Z tego powodu spłata pożyczki jest mniej „pewna”, a firmy muszą się ubezpieczać, zwiększając koszty pożyczek – w tym także chwilówek.

„Chwilówki przyznawane są w 15 minut”

Nic bardziej mylnego! By wytłumaczyć, w czym tkwi błąd, zacznijmy jednak od prostego przykładu: każdy, kto choć raz w życiu starał się o kredyt w banku wie, że proces kredytowy może trwać naprawdę długo. W przypadku kredytów hipotecznych, czyli tych przyznawanych na zakup lub budowę nieruchomości, cała procedura może zająć około 30 dni. Dopiero po tym czasie bank udzieli nam odpowiedzi na pytanie, czy kredyt został nam przyznany. 

Oczywiście procedury analizy wniosku kredytowego, jakie stosowane są przez banki, charakteryzują się ogromną zawiłością i dokładnością. W przypadku firm pożyczkowych, które respektują nieco „luźniejsze” normy wypłacania chwilówek, nie będziemy zmuszeni czekać 30 dni na wydanie oficjalnej decyzji. Jednak informowanie o 15 minutach oczekiwania bywa mylące – jest to jeden ze sposób na to, by przyciągnąć do siebie jak największe grono klientów nieświadomych reguł rządzących rynkiem pożyczkowym. 

Jeśli liczymy na to, że wypłata dowolnie wybranej chwilówki nastanie w 15 minut, możemy się rozczarować. Oczywiście takie sytuacje mogą się zdarzyć, lecz w szerszej perspektywie są one rzadkością. Zwykle w 15 minut zostaje przyznana co najwyżej wstępna decyzja pożyczkowa. Na ostateczną odpowiedź będziemy musieli poczekać nieco dłużej (w zależności od dokładności weryfikacji wniosku). Do tego doliczyć należy czas samej wypłaty środków – ten zależy bowiem od szybkości dokonania przelewu, sesji bankowych i międzybankowych.

„Chwilówki online są droższe od tych zaciąganych u agenta”

Na pytanie, czy pożyczka wykupiona stacjonarnie będzie tańsza od tej zakupionej przez Internet, nie sposób odpowiedzieć jednoznacznie. Wszystko to bowiem zależy od indywidualnej oferty firmy pożyczkowej. Warto jednak podkreślić, iż bardzo często daje się zauważyć, iż pożyczki dostępne online są nieco tańsze od bliźniaczych produktów dostępnych w stacjonarnych punktach obsługi prywatnych firm pożyczkowych. Z czego wynika taka tendencja?

Po pierwsze, utrzymanie stacjonarnego biura obsługi klienta jest dla parabanku sporym wydatkiem. Po pierwsze, trzeba opłacić najem lokalu. Po drugie, konieczne jest pokrycie opłat związanych zużytkowaniem pomieszczenia i oczywistą eksploatacją. I w końcu po trzecie, trzeba także wypłacić odpowiednie wynagrodzenie pracownikom, którzy przyszli do pracy w stacjonarnym biurze i zajęli się obsłużeniem kolejnych pożyczkodawców. Wszystkie te koszty dają łącznie sporą sumkę, którą pożyczkodawcy zmuszeni są sobie zrekompensować w kosztach chwilówek.

O wiele tańszym rozwiązaniem jest prowadzenie sprzedaży pożyczek poprzez Internet. W ten sposób bowiem wiele kwestii formalnych przejmuje system internetowy, a pozostałe sprawy wymagające ingerencji i kontroli pracownika, są wykonywane przez niewielką grupę pracujących zdalnie zatrudnionych. Sprzedaż pożyczek online jest więc tańsza, dzięki czemu owe oferty także są w niższych cenach. A aby zachęcić konsumentów do internetowego składania wniosków, firmy pożyczkowe często ogłaszają promocje dla kredytów i pożyczek online. 

„Sprzedawcy chwilówek nie sprawdzają baz BIK i BIG”

Zwykło się mawiać, że chwilówki zaciągnięte w prywatnych firmach pożyczkowych dedykowane są konsumentom, którzy nie mają odpowiedniej zdolności do tego, by otrzymać pożyczkę w banku komercyjnym. Istnieje nawet dosyć powszechny pogląd, że parabanki ograniczają weryfikację zdolności kredytowej oraz wiarygodności konsumenckiej wnioskodawcy do minimum. Według utartego mitu wiele z tych firm nie sprawdza potencjalnego klienta w bazach takich jak BIK i BIG, a dane na temat osiąganych przez niego dochodów gromadzi „na słowo” – bez zaświadczeń i pisemnych dowodów.

W rzeczywistości sprawa nie jest jednak tak oczywista, jak wynikałoby to z utartego mitu na temat chwilówek pozabankowych. To prawda, ze wielu konsumentów, którzy nie mogą liczyć na przyznanie finansowania w banku, zgłasza się do prywatnej firmy pożyczkowej po ekspresową chwilówkę. Jednak by znaleźć firmę, która nie sprawdzi oceny wnioskodawcy uzyskanej w Biurze Informacji Kredytowej, trzeba się sporo natrudzić. Wszystko dlatego, ze większość firm pożyczkowych działa w sposób zbliżony do działania banków: parabanki weryfikują klientów w BIK-u, a także na publicznych listach dłużników, nazywanych powszechnie BIG-ami.

Jeśli liczymy na to, że mając złą historię kredytową i klika aktywnych zobowiązań do spłaty, każda firma pożyczkowa wypłaci nam szybką chwilówkę, jesteśmy w dużym błędzie. Prawda jest taka, że pożyczki bez BIK dostępne są tylko w wybranych i nielicznych parabankach. Jednak za każdy tego typu produkt będziemy musieli słono zapłacić – właśnie ze względu na niebezpieczeństwo braku spłaty zobowiązania przez klienta z negatywną historią kredytową. Darmowe chwilówki są natomiast dostępne tylko dla tych, którzy wykażą się odpowiednią wiarygodnością konsumencką.

„By dostać chwilówkę, wystarczy mieć dowód”

To prawda, że niektóre (nieliczne) firmy pożyczkowe oferują tak zwane pożyczki na dowód. Tego typu produkty charakteryzują się tym, iż wystarczy przedstawić dowód osobisty, by dostać finansowanie. Jednak zdecydowana większość firm pożyczkowych, zwłaszcza tych „sprawdzonych” i „pewnych”, wymaga od wnioskodawców przedłożenia zaświadczenia o formie osiągania dochodów. Dotyczy to także chwilówek oferowanych przez niemal wszystkie parabanki działające na polskim rynku.

W końcu nic w tym dziwnego – stabilność finansowa firm pożyczkowych zależy od tego, czy klienci pożyczający pieniądze zdołają zwrócić należność w wyznaczonym czasie. Jeśli tak, firma będzie mogła dalej się rozwijać. Jeśli nie, parabank straci płynność, a to może grozić nawet upadkiem całej firmy. Dlatego właśnie parabanki stosują pewne środki zabezpieczenia określane mianem „pożyczkowej profilaktyki”. Chodzi o wstępną weryfikację klienta starającego się o finansowanie – niezależnie od tego, czy mowa o chwilówce, pożyczce ratalnej czy konsolidacyjnej.

Sprawa jest banalnie prosta: by mieć pewność, że dany klient spłaci zobowiązanie (nie narażając tym samym parabanku na bankructwo), firmy pożyczkowe weryfikują jego zarobki. Jeśli analitycy stwierdzą, że nie będzie miał on możliwości spłacenia zobowiązania w czasie (nawet jeśli mowa o niewielkiej chwilówce), firma odmówi wypłaty środków. Wyjątek w tej kwestii stanowią nieliczne oferty pożyczek bez zaświadczeń (na dowód). Ale te, z racji konieczności zrekompensowania ryzyka, są droższe od standardowych chwilówek i dostępne tylko w nielicznych punktach. 

„Informacje o chwilówkach nie trafiają do BIK-u”

To, czy dana firma wpisuje swych pożyczkobiorców do Biura Informacji Kredytowej, czy też nie, jest zupełnie indywidualną kwestią. To prawda, że wiele parabanków decyduje się pomiąć ową procedurę. Nie ma jednak większego problemu w tym, by znaleźć taką ofertę chwilówki, której wykupienie zostanie odnotowane w Biurze Informacji Kredytowej. A wbrew powszechnej opinii nie ma w tym niczego złego. Wręcz przeciwnie!

Wpisywanie do BIK-u informacji o pożyczkobiorcach jest przede wszystkim zachętą dla konsumentów, by terminowo spłacali swe informacje. W końcu każdemu klientowi zależy na tym, by zachować nieskalaną historię kredytową i jak najlepszą ocenę wiarygodności konsumenckiej w BIK-u. A pozytywny wpis do Biura Informacji Kredytowej może poprawić naszą wiarygodność i zwiększyć szanse na otrzymanie kredytu w przyszłości. 

Pogłoska o tym, że chwilówki nigdy nie trafiają do baz BIK-u, jest całkowicie nieprawdziwa. Warto nawet zauważyć, iż firmy, które zgłaszają pożyczkobiorców do BIK-u, zwykle są pewniejsze i stabilniejsze rynkowo. Wszystko dlatego, iż dzięki „straszakowi” w postaci BIK-u mają one większą pewność co do tego, że ich klienci spłacą zobowiązania w terminie. Natomiast te firmy, które nie korzystają z baz informacji kredytowej i gospodarczej, są mniej ubezpieczone i podatniejsze na utratę płynności. 

„Rynek chwilówek jest niebezpieczny, a sprzedawcy to sami oszuści”

To prawda, iż jeszcze do niedawna wiele prywatnych firmy pożyczkowych należało do tak zwanej szarej strefy równoległych systemów bankowych. Strefa ta to specyficzny obszar bankowości charakteryzujący się podwyższonym poziomem ryzyka inwestycyjnego i brakiem zabezpieczenia wpłaconych przez klientów środków na wypadek ewentualnego bankructwa firmy. Jednak odkąd w życie weszła ustawa o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami (2017 rok), weryfikacja stabilności firm pożyczkowych zyskała większy stopień bezpieczeństwa.

Na mocy wyżej przytoczonej ustawy wszystkie firmy pożyczkowe zajmujące się między innymi sprzedażą chwilówek podlegają kontroli Komisji Nadzoru Finansowego. Każda firma pożyczkowa musi widnieć w oficjalnym i ogólnopolskim Rejestrze Instytucji Pożyczkowych. Samo złożenie wniosku o wpis kosztuje 600 złotych, lecz by móc wnioskować o wpisanie do Rejestru Instytucji Pożyczkowych, należy spełnić kilka ustawowo wskazanych warunków. Nie są to wytyczne łatwe do spełnienia, dlatego rynek szybko oczyścił się z parabanków-oszustów. 

Przedsiębiorstwa zainteresowane prowadzeniem sprzedaży chwilówek muszą działać jako spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (Sp. z o.o.) lub spółki akcyjne (S.A.). Co więcej, musza one posiadać conajmniej 200 tysięcy złotych kapitału zakładowego niepochodzącego z emisji obligacji lub kredytu. Ponadto członkowie zarządu oraz rady nadzorczej firmy, a także prokurenci danej spółki nie mogą być karani. Obecnie firm, które spełniły owe wytyczne, jest 471 (dane zaktualizowane na dzień 4 czerwca 2019 roku). 

Oceń:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Średnia: 3.67 / 5, łącznie 3 ocen
Komentarze