Stalking to stosunkowo nowe przestępstwo określone w kodeksie karnym. Polega na uporczywym nękaniu innej osoby - w tym przypadku dłużnika. Czy w czasie windykacji długu można podnieść zarzut stalkingu?

Autor: Dominika Sobieraj
Dodano: 23.08.2018
Udostępnij:

Dotychczas windykatora można było pociągnąć do odpowiedzialności na podstawie kodeksu cywilnego. Na skutek rosnącej liczby skarg zdefiniowano jednak „stalking” jako nowe przestępstwo, tym razem w kodeksie karnym. 

Czym jest stalking?

Mówiąc najprościej, stalking to uporczywe nękanie. Będą to zatem wszelkie działania windykatora, które będą uznane przez sąd za:

– stałe (mające charakter powtarzalny),
– podszyte złą wolą (celowym działaniem). 

Istotne jest także odczucie dłużnika, ponieważ to on sam musi złożyć wniosek o ściganie windykatora. Musi wystąpić zatem jednoznaczne poczucie krzywdy na skutek czynności wykonanych w trakcie windykacji. 

Nie trudno jednak o fałszywe oskarżenia – dłużnik zawsze będzie uważał, że windykator go nęka, a windykator zawsze będzie zdania, że dłużnik jest po prostu przewrażliwiony. Prawda zazwyczaj leży gdzieś po środku, ale nie zawsze. Jak ustalić i dowieść przed sądem, że windykator rzeczywiście dopuścił się przestępstwa z artykułu 190a kodeksu karnego, czyli stalkingu? 

Podstawa prawna 

Art. 190a. Stalking
§ 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozba­wienia wolności do lat 3.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Dz.U.2018.0.1600 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny

Co grozi windykatorowi? 

Kara pozbawienia wolności – i to niemała. Podstawowy wymiar kary to 3 lata więzienia. W sytuacji, gdy dłużnik na skutek uporczywego nękania przez windykatora targnie się na własne życie, kara pozbawienia wolności wzrasta aż do 10 lat. Mimo tego zatem, że przestępstwo stalkingu rozgrywa się w sferze właściwie bezdotykowej – nie ma żadnych ran na ciele, nikt nie zostaje pobity – kara jest podobna, jak przy cielesnych krzywdach. Krzywda wyrządzona na psychice danej osoby jest w świetle przepisów równie ważna, jak krzywda fizyczna i nie można jej lekceważyć. 

Kto może zaskarżyć windykatora? 

Windykatora może zaskarżyć jedynie sam pokrzywdzony, jeżeli rzeczywiście czuje się realnie zagrożony przez działania osoby egzekwującej spłatę długu. Skarga nie może zatem być wystosowana przez osoby będące świadkami działań windykatora – zmartwionego partner życiowy dłużnika albo jego przestraszone dzieci. Mogą one rzeczywiście zwrócić uwagę dłużnika na to, że windykator posuwa się w swoich czynnościach za daleko, ale nie mają prawa podawać go do sądu. Zgodnie z prawem musi to uczynić osoba podlegająca uporczywemu nękaniu.
 
Podstawa prawna 
Art. 190a. Stalking
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Dz.U.2018.0.1600 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny

Które działania to już stalking? 

W przypadku windykacji niestety trudno o jednoznaczne rozgraniczenie, ponieważ część działań windykatora, które wynikają z jego obowiązku prawnego, jest z zasady wymierzona przeciw dłużnikowi i charakteryzuje się pewną regularnością, np.: wiadomości muszą być wysyłane codziennie.

Co windykator zgodnie z prawem może zatem robić bezkarnie?
– wysyłać sms-y/e-maile przypominające o spłacie,
– upominać telefonicznie o terminie spłaty,
– monitować dłużnika pisemnie.

Problem pojawia się jednak w momencie, kiedy SMS-y zaczynają przychodzić co godzinę, a głos w telefonie jest agresywny i wulgarny. Prześledźmy zatem różne scenariusze.

Windykator zna moje dane – czy to już przestępstwo? 

Takie opinie krążą po różnych forach Internetowych i zazwyczaj odpowiedzią rzekomych znawców jest przyznanie, że fakt, iż windykator zna nasze dane osobowe, to przestępstwo, a zatem takiego windykatora można zaskarżyć. Oznaczałoby to jednak, że zaskarżyć można każdego windykatora, ponieważ każdy doskonale wie, jak nazywa się dłużnik i gdzie mieszka – w innym wypadku nie mógłby choćby przesłać mu pocztą pisemnego powiadomienia. 

Dlaczego ma prawo dostępu do naszych danych? Ponieważ jeżeli doszło do windykacji, to znaczy, że kiedyś zobowiązaliśmy się do płacenia określonej kwoty dane instytucji, a każda umowa pisemna o kredyt lub pożyczkę zawiera klauzulę, że w razie niespłacania egzekwowanie długu zostanie przekazane firmie windykacyjnej.  Wszystkie nasze dane windykator na pewno posiada zgodnie z prawem – zgodnie z umową, którą sami podpisaliśmy.

CZEGO NIE MOŻE WINDYKATOR?

1) Upubliczniać informacji o zadłużeniu

Ileż zdarzało się sytuacji – szczególnie w małych miejscowościach – że windykator groził wywieszeniem informacji o zadłużeniu np.: na drzwiach domu dłużnika. Na forach internetowych można przeczytać wiele skarg w stylu: „Windykator powiedział, że jak mnie jutro nie zastanie w domu, to przyklei mi na drzwiach kartkę, że jestem zadłużony. Co robić?”. Radzimy, co robić – złożyć zawiadomienie o próbie popełnienia przez windykatora przestępstwa stalkingu. 

Sprawdź, jak wyjść z długów.

2) Przekazywać informacji o zadłużeniu osobom trzecim

Windykator nie ma prawa  przekazywać informacji o naszym zadłużeniu komukolwiek – nawet partnerowi dłużnika lub jego dzieciom. Osoba zadłużona ma prawo sama decydować, czy informację tę chce zachować dla siebie, czy podzielić się z kimś swoimi problemami. Jakiekolwiek próby przekazania informacji o zadłużeniu osobie trzeciej podpadają zatem pod zarzut stalkingu.

3) Odwiedzać dłużnika po godzinach pracy

Czyli pukać do drzwi w nocy, przyjeżdżać pod dom w weekendy. Nawet jeżeli windykator nie wejdzie do środka, ale na przykład zaparkuje pod oknem na kilka godzin, by wzbudzić choćby zainteresowanie sąsiadów dłużnika, to działania takie są przejawem stalkingu.

4) Wydzwaniać w nocy

Wykonywanie połączeń w nocy, a tym bardziej głuchych telefonów, jak najbardziej podlega zarzutowi stalkingu. Powiadomienia zgodnie z prawem mogą być wysyłane za dnia, w godzinach pracy dłużnika i – bez specjalnego zezwolenia – jedynie od poniedziałku do soboty. 

5) Śledzić dłużnika

Niestety zdarzają się skargi na to, że windykator niczym cień posuwa się za dłużnikiem – sprawdza, co ten kupuje, dokąd wyjeżdża, skąd pobiera pieniądze. Takie działania podchodzą pod stalking, ponieważ windykator może kontaktować się z dłużnikiem tylko pisemnie, telefonicznie albo poprzez wysyłanie pisemnych monitów. 

6) Nękać osób powiązanych z dłużnikiem

Ani dzieci, ani współmałżonka, ani pracodawcy – dosłownie nikogo windykator nie może angażować w nasz problem z zadłużeniem. A już tym bardziej poprzez wysyłanie ponagleń w spłacie. Dłużnikiem jest jedynie osoba związana umową kredytową lub pożyczkową i tylko ona może zgodnie z prawem otrzymywać jakiekolwiek monity ponaglające w spłacie.

7) Zastraszać dłużnika

Dotyczy to wszelkich prób szantażu „jak nie zapłacisz, powiemy…/zrobimy…”. Dłużnik musi dokonywać spłaty zobowiązania według swoich maksymalnych możliwości finansowych, ale nie może robić tego pod przymusem zastraszenia, w obawie, że o jego długach dowiedzą się bliscy lub sąsiedzi albo co gorsza – służba społeczna, która zjawi się w domu i odbierze mu dzieci. Takie sytuacje zdecydowanie jednoznacznie wskazują na dopuszczenie się przez windykatora przestępstwa stalkingu.

8) Stosować gróźb karalnych wobec dłużnika

Tego nie trzeba chyba tłumaczyć nikomu – groźby karalne są karalne z samej istoty, nie tylko w przypadku windykacji. Groźby karalne to nic innego, jak pisemne lub słowne pogróżki dotyczące popełnienia przestępstwa na szkodę tej osoby albo osoby jej bliskiej. Jeżeli kiedykolwiek otrzymaliśmy taką wiadomość od windykatora, to możemy przedstawić ją jako dowód w sądzie i z pewnością wygramy sprawę o zastosowanie groźby karalnej (2 lata pozbawienia wolności) stalking (3 lata pozbawienia wolności). 

Oceń:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Średnia: 5 / 5, łącznie 3 ocen
Komentarze (12)

Tak jak Bogdan i Marek Jurek mówią. Da się wszystko załatwić polubownie, wręcz jest to najlepsza droga do dogadania się i ściągnięcia długu tak, by dłużnik przeżył to z godnością i żeby wierzyciel był zadowolony. EOS Ksi to jedna z firm, która robi to dobrze

Oddawanie długów tak ale w zgodzie z prawem i nie kosztem zdrowia i zastraszania dłużnika.
Niestety są firmy, które przekraczają pewne granice- np. ProfiCredit potrafi chodzić po sąsiądach lub udać się do miejsca pracy i ujawniać poufne informacje na temat dłużnika. Inną praktyką tej firmy jest składanie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa tj. wyłudzenia kredytu (sprawa karna).
Kwestię zwrotu pożyczki załatwia się na drodze cywilnej. Jeżeli biorący pożyczkę podał prawdziwe dane przy ubieganiu się o pożyczkę nie ma podstaw do sprawy karnej o wyłudzenie a firma ta składając takie zawiadomienie „z automatu” dla większości dłużników robi to by uprzykrzyć życie ludziom z problemami finansowymi. Najlepiej wtedy po umorzeniu takiej sprawy zgłosić sprawę o fałszywe oskarżenie- bo to nie jest tak, że sobie można oskarżać kogokolwiek o cokolwiek mając takie widzimisię. Albo masz podstawy do takiego stwierdzenia albo nie powinieneś „profilaktycznie” składać spraw- także nie dajcie się zastraszyć- poszukajcie darmowych porad prawnych albo skontaktujcie się z firmami anty windykacyjnymi, które się w tym specjalizują aby chronić dłużnika i aby wszystko odbywało się w granicach prawa.

Jeśli ktoś zaciągnął pożyczkę to wierzyciel ma narzędzia, z których może skorzystać- składa sprawę do sądu- po jakimś czasie ma wyrok i kieruje się komornika. Powinien działać zgodnie z prawem bo jeśli je łamie czyli popełnia przestępstwo to dłużnik nawet taki, który powinien zwrócić pożyczone pieniądze powinien się bronić.
Długi powinny być ściągane z poszanowaniem prawa w tym prawa do szacunku- dłużnik jest człowiekiem i być może ma kłopoty finansowe ale to nie oznacza, że można go traktować gorzej niż zwierzę i się na nim wyżywać z tego powodu.

U mnie sprawa z windykacją się szybko rozwiązała. 5 rat po 2 tysiące złotych – bolesne bo na wakacje nie zaoszczędziłem. Ale mam teraz duży luz. Tak jak Flicz mówi – kamień z serca, brzemię spada z człowieka, a klątwa zostaje odczarowana. Ja tam jestem im nawet wdzięczny 😉

Cezary, jeśli to firma EOS Ksi to z całą pewnością masz do czynienia ze zweryfikowaną windykacją działającą od lat. Im też zależy na dojściu do porozumienia, podobnie z resztą jak wierzycielowi. On już w tej chwili musi płacić za ściągnięcie Twojego długu, pewnie wolałby inaczej. Zadzwoń, z całą pewnością dojdziesz do porozumienia. Zrobią Ci bardzo prosty wywiad dotyczący Twoich problemów i kwestii finansowych, nic strasznego. Mi się udało spłacić dług w całości i to naprawdę zrzuca brzemię z człowieka. Nie bój się, tylko oddzwoń

Też już od roku współpracuję z EOS Ksi, ale ostatnio trafiłem też na oszustów, którzy chcieli ściągnąć ode mnie fikcyjny dług – ale po współpracy z EOSem jestem już wystarczająco wykształcony w tej kwestii. Nadal mam 30 tys. długu, ale już niedługo

Ja też jestem po kilku rozmowach z przedstawicielem EOS KSI. Udało się dojść do porozumienia i czekam na pisma. Jestem trochę sceptyczny po przeczytaniu wielu wyklinających opinii w internecie, bo o dziwo wszystko zostało rozwiązane w miłej i spokojnej atmosferze – nie czułem się jako ten gorszy z zadłużeniem. Wyciągnięcie pomocnej dłoni to dobre określenie, jak napisał P. Mariusz.

No ja już się nauczyłem żeby nie brać pożyczek itp. Bo są potem pisma telefony i cięzko generalnie. Dzwonili do mnie z eos ksi ale mimo wszystko zrozumieli sytuację i wyciągnęli pomocną dłoń i pomogli nakierować mnie na odpowiednie tory

Ci co tutaj tak krzyczą o konieczności oddawania długu – na jakiej podstawie, bezczelne chamy, uważacie, że ludzie pożyczają od parabanków (bo w większości to one są odpowiedzialne za taki stan rzeczy przez swoje niemożliwe do spełnienia warunki) by nie oddać tych pieniędzy?! Tylko jakiś bezmózgi kabotyn mógł coś takiego wyprodukować. Co w sytuacji, gdy firma nie przynosi dochodów, chcesz ją ratować na różne sposoby, pożyczki w banku odpadają, bo oni wymagają dokumentów, a pieniądze są potrzebne natychmiast? Jeżeli nigdy nie prowadziłeś jednoosobowej działalności gospodarczej i nie zderzyłeś się z problemami stawiającymi Cię w sytuacji „być albo nie być”, to sobie daruj.
Jakim prawem firmy typu Kreditech straszą ujawnianiem danych osobowych na stronie, bodajże Muratora, nawet, gdy od roku nie jestem już przedsiębiorcą?
A gdzie jakieś normy moralne tych firm? Mają instrumenty do sprawdzania, czy ktoś jest już zadłużony, a niektóre i tak takiej osobie pożyczają na zasadzie podawania jej brzytwy zamiast pomocnej dłoni. Sami nakręcają spiralę zadłużenia. Kiedy w końcu z tym ktoś zrobi porządek? Uzależnienie od brania chwilówek, to nałóg jak każdy inny. Potrzeba jest pomoc specjalisty. A czy takie firmy są świadome tego, że ich umowy są często podpisywane przez osoby z ograniczonym postrzeganiem rzeczywistości? No, ale jeśli zdarzają się pożyczki brane na dane osób niepełnosprawnych, niezdolnych do własnej oceny zdarzeń, to nad czym tu się jeszcze zastanawiać?
Pożyczki online powinny być wzięte pod lupę i dokładnie przeanalizowane, ponieważ ich branie jest zbyt łatwe, a to oznacza coraz więcej zadłużonych, bo życie tanie nie jest.

Dla mnie taki co ,, pożyczył” i celowo nie oddaje to złodziej a raczej oszust i powinien ponosić odpowiedzialność za wyłudzenie.

A co jeśli jest informacja publiczna w internecie że ktoś sprzedaje długi i podane są tam wszystkie dane dłużnika imię nazwisko adres wartość długu. Każdy może to przeczytać.

ja odnosze wrazenie ze kazdy komornik po trochu neka. piwinni karat wszystkich z gory jak leci

    Pożyczyłes to oddawaj i wtedy pożyczkobiorca by nie miał żadnych problem. Długu nie oddaje i jeszcze chce mieć większe prawa niż pozyczkodawca. Ci którzy nie oddalają swojego długu to taki człowiek jest zwykłym złodziejem.